sobota, 30 maja 2015

Od Makoto - C.D Historii France

- Oh... - spojrzałem na dziewczynę lekko mrużąc oczy. Tok myślenia takich osób niezwykle mnie zadziwiał, z jednej strony zachowują się jakby chciały się ciebie od razu pozbyć, a jednak ich intrygująca osoba przykuwa cię nieświadomie do nowopoznanego obiektu - dzięki za zrozumienie.
 Poprawiła tylko zsuwające się z nosa okulary i kierując się pełnym gracji krokiem, zniknęła gdzieś w odmętach szkolnego budynku. Ja natomiast, zbyt zajęty rozpychaniem się przez uczniów starszych klas aby zastanawiać się nad atutami niektórych licealistek.
 Korzystając więc z możliwości powrotu do przyjaciół, szybko dopadłem do basenowej szatni i rzucając tam odzyskaną torbę, spodnie i koszulkę ponownie naciągnąłem na głowę czepek i z gogglami w ręku skierowałem się na tor.
 Nagisa kończył właśnie swoją długość, kiedy spostrzegłszy mnie, wyskoczył z wody i pędząc po białych kafelkach skoczył w moją stronę.
- Mako-chan! Gdzie byłeś przez tyle czasu? - wypowiedział te słowa jednym tchem i rzucając mi zmartwione spojrzenie, wpatrywał się tak we mnie przez dłuższą chwilę
- Kiedy szukałem torby, poznałem pewną dziewczynę, która czaiła się na drzewie. - rzuciłem mimochodem
- Jakaś kobieta kot?
- Może nie do końca... ale opanowała kocie ruchy. Chyba jednak nie widzi najlepiej bez okularów. - zaakcentowałem łagodnie, chcąc przywrócić zabawny klimat.
- Haha! Co za porównanie! - Nagisa śmiał się przez kilka chwil, po czym udało nam się nakłonić Haru do wyjścia z wody, wzięcia szybkiego prysznica i podążenia na lekcje, na które i tak byliśmy już spóźnieni. Niespecjalnie przepadałem za tutejszymi wychowawcami, ale cóż... ciała pedagogicznego się nie wybiera, prawda?
 Kiedy wpadliśmy na lekcje, nie zdążyłem nawet pozapinać koszuli, przez co napotkał mnie krytyczny wzrok Ms. Goiver:
- Tachibana Makoto! Proszę w tej chwili doprowadzić się do porządku! A pozostali? W tej chwili siadać na miejsca! - jej mechaniczny głos, zdawał się być rozkazem wnoszonym z lekką nutą przesady, niepodważalnego autorytetu, który kobieta chciała stanowić. Skinąwszy lekko głową, pośpiesznie skierowałem się do ławki, jednocześnie zapinając guziki i gładząc rękawy. Kiedy zasiadłem w pierwszej ławce pod ścianą, wyjmując książki i rozpisując na brzegu zeszytu czarny długopis, spostrzegłem jak Haru siada z przygotowanym do lekcji Rinem, który właśnie trącał siadającego chłopaka. Nagisa natomiast, bujał się na krześle w środkowym rzędzie, zagryzając lekko trzon ołówka, którym najwidoczniej rysował.
- Przepraszam... mogę pożyczyć gumkę? - z zamyślenia wyrwał mnie spokojny, chłopięcy głos dochodzący z mojej prawej. Dopiero teraz zorientowałem się, że ławka, którą dotychczas zajmowałem tylko ja, dzielona jest teraz przez szczupłego licealistę w czarnych okularach i łagodnych, pociągniętych rysach twarzy. Teraz uśmiechał się łagodnie, wskazując na biały, owalny kształt w mojej prawej dłoni.
- Oh, oczywiście! - odparłem po krótkim rozeznaniu w sytuacji. Wręczywszy chłopakowi przedmiot, starałem jak najbardziej skupić się na lekcji. W momencie, gdy przerysowywałem sześciokąt stanowiący podstawę graniastosłupa prostego, poczułem czyjś wzrok na plecach. Rzuciwszy przez ramie szybkie spojrzenie, spostrzegłem, iż to France przypatruje mi się przez chwilę.
 
 < France? Teraz ja mogę Cię tylko przeprosić, ze tyle to trwało :C >

czwartek, 28 maja 2015

Obniżona aktywność

Szczerze przepraszamy wszystkich naszych Uczniów, lecz w związku z obecną sytuacją w życiu adminek, opowiadania są rzadziej dodawane i przez to macie prawo czuć się niekomfortowo, jednak proszę mi wierzyć, to tylko tymczasowe obsunięcie.
Jeśli do piątku - dnia jutrzejszego nie uda nam się usprawnić naszego bardzo napiętego grafiku, to w sobotę zrobimy to już na pewno.
Dajemy Wam gwarancję powrotu do zdrowia pisarskiego i dalszej aktywności na tymże blogu.
 
Chcecie widoczeg? :3

 
Pozdrawiamy Was gorąco.
 
Ps.
Tak wiem, flesz niespecjalny xd

poniedziałek, 25 maja 2015

Od France - C.D. Historii Makoto

- Martwisz się o każdą nieznaną osobę, którą zobaczysz? - odeszłam kilka kroków, żeby wypróbować kostkę. Ucieszyłam się, że nie boli mnie tak, jakby bolała gdybym ja skręciła.
- Nie, ale ja sam uważam, że to miłe kiedy ktoś obawia się o twoje zdrowie. Chyba naprawdę jesteś wysportowana. - mój rozmówca zaśmiał się, a ja powstrzymałam zaskoczenie. Zwykle nikt nie przejmował się nieznajomymi w takim stopniu.
Ciekawe czego jeszcze się dowiem..
- To zwykła wspinaczka. Nigdy nie chodziłeś po drzewach? - kontynuowałam rozmowę, zmniejszając dzielący nas dystans.
- Powiedzmy, że więcej czasu spędzam na pływaniu. Choć... lepszym określeniem byłoby gdybym powiedział, że na pływaniu spędzam tak naprawdę cały czas. - To już było... dziwne.
- A jedzenie, nauka, spanie? - zapytałam, autentycznie zaintrygowana.
Makoto odpowiedział śmiechem.
- Nie to miałem na myśli. - oznajmił - Nie sądziłem, że weźmiesz to do siebie dosłownie.
Świdrowałam go przez chwilę wzrokiem, zauważając, że co jakiś czas zerka tęsknie w stronę, w której znajdował się basen.
- Możesz iść do przyjaciół. Nie trzymam cię. - mruknęłam, odwracając się tyłem do chłopaka, po czym poprawiłam torbę na ramieniu z zamiarem odejścia.

  <Makoto? Przepraszam że tyle to trwało, ale wszystko uparło się na mnie, żeby zwinąć mi czas na pisanie ;-; a potem wena wyszła na grzyby -,- > 

czwartek, 21 maja 2015

Od Nagisy - C.D Historii Makoto

Ponowne spotkanie z Haruśkim było dla mnie ogromnym przeżyciem. Uciskając głos w gardle z całej siły ściskałem przyjaciół. Już nie chodziło o samo spotkanie, lecz o to, że w końcu jesteśmy wszyscy razem. To, że nie potrafiłem wytrzymać dłużej w takich sytuacjach niż z dwadzieścia sekund, było minusem. Raptownie wyrwałem się z uścisku, po czym wykrzyczałem pełne energii słowa.
- Idziemy pływać! – wypowiedziałem zrzucając z siebie parę nie zawiązanych butów.
Przemyślając to wszystko, już w domu zdążyłem nałożyć stój kąpielowy. Tak… Na wszelki wypadek. Z wielką radochą, nie zwracając na to, gdzie rzuciłem ubrania pobiegłem ile sił w nogach w kierunku wody.
- Nagisa.. – w tle słychać było cichy, lekko rozbawiony głos Makoty
- Co tak stoicie?! – Wiadomo było, że Rin-chan także był gotowy do skoku.
Nie minęły dwie minuty, a cała nasza grupa znajdowała się już w wodzie. Co prawda… nie była ona najcieplejsza, ale nie to było ważne. Patrząc ulotnie na Haru-chana zdążyłam zauważyć absolutny brak jakiego kol wiek zainteresowania. Najzwyczajniej na świecie dryfował na plecach po przejrzystej wodzie. Taki już był i to cała nasza grupa w nim uwielbiała.
***
-*A..a-KICH!*- Postać Haruki raptownie kichnęła – Ktoś… coś o mnie mówił?
Z resztą, tak jak wszyscy po kolei…
-*sniff* Heh… Warto było – odrzekł Rin-chan upadając plecami na ciepły piasek
- Pewnie! – wykrzyczałem – Dawno się tak nie bawiłem!
Każdy z nas wysychając na piasku co raz kichną, czy też kaszlną… Mieliśmy krótkie zamiary. Wyschnąć i zbierać się do domów.
-Mako-chan? Jak ci się podobało? - dodałem

< Makoto? Taki tam mały katarek $..$ >

środa, 20 maja 2015

Od Makoto - C.D Hsitorii France

- Oh, oczywiście. - uśmiechnąłem się do drzewo-chodnej dziewczyny, jednak zamiast oddać jej okulary do ręki, po prostu nałożyłem je jej na nos. Czarnowłosa wyprostowała się i jednym palcem poprawiła ułożenie okularów.
- Nazywam się Tachibana Makoto - przedstawiłem się poprawiając torbę na ramieniu - a ty?
- France. Po prostu France - uznała najwidoczniej, że nie jest mi potrzebne jej nazwisko - czepiasz się każdego, kogo zauważysz?
- Czepiam? - zdziwiłem się - po prostu to niecodzienny widok, kiedy ktoś wisi ci nad głową. Trochę się wystraszyłem, że spadniesz - uśmiechnąłem się łagodnie.
- Chyba niewłaściwie sformułowałam pytanie; martwisz się o każdą nieznaną osobę, którą zobaczysz? - odeszła kilka kroków, najwidoczniej aby sprawdzić czy powłóczę się za nią. Ja jednak, pozostając niezależnym zostałem w miejscu i odpowiedziałem tylko:
- Nie, ale ja sam uważam, że to miłe kiedy ktoś obawia się o twoje zdrowie. Chyba naprawdę jesteś wysportowana. - zaśmiałem się cicho.
- To zwykła wspinaczka. Nigdy nie chodziłeś po drzewach? - mruknęła, a odległość między nami nieco się zmniejszyła.
- Powiedzmy, że więcej czasu spędzam na pływaniu. Choć... lepszym określeniem byłoby gdybym powiedział, że na pływaniu spędzam tak naprawdę cały czas. - spojrzałem w stronę basenu, na którym czekali na mnie Haruka i Nagisa.
 
 < France? >

Od France - C.D Historii Makoto

Gdy spadły mi okulary, instynktownie zmrużyłam oczy. Jak ja teraz zejdę z tego drzewa..?
- Może pomóc ci zejść? - usłyszałam ze strony chłopaka o trochę nieobecnym wyrazie twarzy, którą pokrywał lekki róż. - Taka pozycja na pewno nie jest komfortowa!
- Sama sobie poradzę. - mruknęłam, mimo że propozycja była kusząca, po czym zgięłam tułów do góry, by złapać gałąź, na której wisiałam. Raczej nie byłam chętna przyjmować pomoc od kogoś, kogo nie znałam.
Podciągnęłam się, po czym przygotowałam się do zeskoczenia po drugiej stronie.
- Jesteś pewna? - zapytał chłopak, a ja zignorowałam go i tym razem kontrolowanie zsunęłam się z gałęzi, zawisając na rozprostowanych rękach. Rozluźniłam uchwyt i spadłam na ziemię, starając się jak najlepiej zamortyzować upadek.
Sapnęłam, kiedy nie wyszło mi to zbytnio, z powodu braku okularów - czyli wybrałam nie to podłoże i źle stanęłam na prawej nodze.
- Wszystko w porządku!? - sprawca tej farsy doskoczył do mnie wyraźnie zmartwiony.
- Nie. - odpowiedziałam chłodno, opierając ciężar ciała na lewej nodze i wyciągając prawą rękę w jego kierunku - Oddasz mi okulary?

< Makoto? > 

Od Makoto - C.D Historii Nagisy

Odrzuciłem na bok ubrania, które właśnie składałem i otwierając z impetem drzwi zbiegłem na dół po schodach i łapiąc kurtkę z wieszaka, napatoczyłem się jeszcze na Ren i Ran.
- Starszy braciszku, gdzie się wybierasz? - zapytali chórem, uśmiechnąłem się ponownie i zapinając zamek rzuciłem:
- Nagisa też tutaj przyjechał, razem jedziemy do Haru. - odparłem na tyle głośno, aby krzątająca się po kuchni mama również znała przyczynę mojej wieczornej wędrówki. To powiedziawszy uściskałem szybko młodsze rodzeństwo i wybiegłem na powitanie stojącemu na placu Nagisie.
- Mako-chan! Jak dobrze cię widzieć! - blond włosy chłopak podbiegł do mnie i obejmując mnie w pasie, spojrzał na mnie z lekko przymrużonymi oczami.
- Masz namiary na Haruśka?
Kiedy pokiwałem przecząco głową, Nagisa-chan odepchnął się ode mnie delikatnie, przykucnął na nogach i szepcząc coś, zbliżył do najbliższego krzaczka, po czym przyklęknął i wyglądając zza liści wbił wzrok w ulicę.
- Więc to taka gra! Haru-chan jest złotą monetą ukrytą gdzieś w głębi miasta, a ty i ja to dwóch super-dzielnych ninja, którzy muszą ją odnaleźć. Masz jakieś stroje maskujące? - obrócił się w moją stronę a w jego oczach zalśniła najczystsza powaga, rodem z nagisowego serialu. Zaśmiałem się i przez kilkanaście minut, nie mogłem oderwać wzroku od buszującego między tujami Nagisy. W końcu podszedłem do niego, złapałem delikatnie za ramię i ciągnąc, udającego szpiega chłopaka przeszedłem przez otwartą furtkę.
 Zapowiadała się naprawdę komiczna podróż.
 
*****
 
- Nigdy nie znajdziemy Haruki! - Nagisa usiadł ciężko na piasku i wbijając piasek w połyskujące w świetle zachodu drobiny.
- Jeśli nie znajdziemy go dziś, zobaczymy go jutro w szkole - poprawiłem go, rozglądając się po wydmach dookoła. Przez chwilę wydawało mi się, że dostrzegłem jakąś postać, ale szybko zwróciłem uwagę na jęczącego chłopca.
- Ale to już nie będzie to samo! Co za beznadzieja... - parsknął i wyrzucił garść piachu za siebie.
Po raz kolejny spojrzałem w kierunku wydm, i po raz kolejny doznałem wrażenia, że na piaszczystym szczycie stoi jakaś postać, wpatrująca się w ciemny ocean.
- Możemy coś sprawdzić? Chyba nie szliśmy jeszcze w kierunku... - zacząłem niepewnie, kiedy wzrok Nagisy spoczął na tamtejszych wzgórkach.
- Co to za koleś wpatrujący się horyzont? - zdziwił się i przez chwilę jego twarz nabrała poważnego wyrazu, głęboko zastanawiałem się, nad czym myśli Nagisa.
W jednej sekundzie jego oczy rozbłysnęły, chłopak podniósł się z prędkością światła i wyskakując na mnie krzyknął: - To Haru-chan!!!
I zaczął wspinać się pod górę, a ja, nie wierząc w te słowa dopomogłem mu we wdrapywaniu się na usypujący się spod nóg piach.
- Haruka! Haru! - Nagisa krzyczał coraz głośniej, a kiedy biegliśmy po nierównej powierzchni jednocześnie spostrzegłem dwie rzeczy; w momencie, gdy głowa stojącej dotychczas nieruchomo postaci skierowała się w naszą stronę, a ja dostrzegłem błysk szafirowych oczu, z przeciwnej strony wyłoniła się postać w białym stroju, z czarną torbą na ramię i tym powalającym uśmiechem pełnym białych, ostrych zębów. Zaraz... ostrych zębów!?
Nagisa wytoczył z oczu słodkie łzy radości. Postać, którą był Haruka nadal stała wbita w ziemię.
Twarz Rina była coraz bardziej wyraźna, chłopak uśmiechał się od ucha do ucha. Dopadliśmy do czarnowłosego chłopaka w tym samym momencie. Prawe ramię Hrau owinęło się na moich plecach, drugim natomiast objął Rina.
- Chłopaki! - Nagisa wbił się miedzy nas, otulając przyjaciela.
- Ja... - szept Haru dotarł do moich uszu - Rin, Mako, Nagisa... - usłyszałem, jak z jego płuc wydobywa się cichy jęk - tęskniłem za wami.
Przyciągnął nas do siebie mocniej a ja poczułem, jak po policzkach spływają mi łzy.
 
< Nagisa? Cuda niewidy *O* > 

Od Nagisy - C.D Historii Makoto

- Skoro lekcje się już skończyły… - wymamrotałem spoglądając na przechodniów – Mamy pewność, że Haru-chan nie jest w szkole!
Przerzuciłem wzrok na niebo wymachując rękoma.
- Racja – przytakną
- A… - nie kończąc zdania, przypomniałem sobie o walizach – Chwileczkę
Podbiegłem w ich stronę po czym złapałem za małe, gumowe rączki.
- A skoro nie jest w szkole, to może robić co mu się podoba! Racja?
Odwracając się w stronę Mako-chana ujrzałem na jego twarzy drobny, lecz wyraźny uśmiech. Lekko schylił głowę, po czym uniósł w jej kierunku dłoń. Cichym głosem zaczął się śmiać. Bez zbędnych kwestii kontynuowałem przemowę.
- A gdyby miałby coś do wyboru, to wybrał by wodę – błysnąłem oczami – Tak! Zapytamy się ludzi, czy w mieście jest jakiś basen! Na pewno ktoś będzie wiedział! A jak nie będzie… To w końcu są jeszcze plaże! Mnóstwo plaż! Słońce świeci, niebo czyste, ja to bym z pewnością poszedł na plaże! Mówię ci!
Lekko uderzyłem pięścią w lewą dłoń robiąc przy tym zachwyconą minę.
- Mamy już plan! – mówiłem jednym ciągiem, nie dając dojść do głosu przyjacielowi – To jak?
Wyglądało na to, że Mako miał coś do powiedzenia, rzecz jasna, było we mnie za dużo energii, aby do tego dopuścić.
- Tak! Ale… czekają na ciebie rodzice. To może wieczorem?! Zadzwonisz do mnie kiedy będziesz gotowy. Siedzę w domu, bo muszę rozpakować wszystkie rzeczy. Ale spokojnie, wyrobie się! Poszukamy Haru-chana, a potem tylko z górki! To ja już biegnę, aby mieć więcej czasu!
Wypowiedziałem ostatnie słowa, po czym co raz szybszym krokiem oddalałem się od Makoty.
- Tylko nie zapomnij zadzwonić! – krzyknąłem roześmianym głosem
***
-*No dalej* - westchnąłem w myślach wbijając wzrok w różowy telefon. Wpatrywałem się w niego przez kolejne parę sekund poczym obudził mnie łagodny głos mamy.
- Nagisa? Jak sobie radzisz? Może ci pomóc?
- Nie ma potrzeby! Już kończę! – odpowiedziałem głośnym głosem
Ustawiłem wszystkie rzeczy w najlepszym porządku, a następnie stanąłem na środku pokoju. Odwracałem kilka razy oczy starając się wypatrzeć najmniejsze szczegóły. W końcu coś mnie ugryzło. Coś tu nie pasuje… Wszystko w jak najlepszym składzie, a jednak. Skrzywiłem wzrok.
- *Może to coś pomoże* - rozmyślałem siadając obok dwóch walizek.
Zacząłem doszukiwać się czegoś co było starannie schowane, aby podczas podróży nic się nie stało. Otworzyłem największy zamek. Wyjąłem z niego płaskie nieco dłuższe pudełko, po czym delikatną dłonią wysunąłem z niego błękitno fioletową ramkę na zdjęcia. Zacząłem doszukiwać się także zdjęcia. Niestety… nie było po nim śladu, a przez moje ciało przeszły ciarki. *Gdzie one jest?!* Ponownie przeglądałem wszystko co możliwe. No cóż… bywa i tak. Pół biedy, dobrze, że przynajmniej ramka się zachowała. Rozczarowany podniosłem się z ziemi, po czym powędrowałem w stronę komody. Ułożyłem na nią pustą ramkę z nadzieją, iż kiedyś to się zmieni. Moje rozmyślanie przerwał raptowny dzwonek telefonu. Rzuciłem się na lóżko jak szalony, podbijając przy tym telefon, który uderzył w moje udo. Łapczywie za niego chwyciłem, a następnie odebrałem.
-*Nagisa?* - Usłyszałem łagodny głos Makoty
- Yeh! Gotowy? – krzyknąłem energicznie
-*Mhm, mam do ciebie zajść, czy może gdzieś się spotkamy?* - zapytał
-… Sam po ciebie zajdę Mako-chan! Spokojna głowa, a ja już będę zaraz na miejscu! – zaśmiałem się po czym szybko rozłączyłem słuchawkę
Czym prędzej zbiegłem po schodach ( rzecz jasna ledwo po nich nie spadając ). Złapałem za niebiesko biała bluzę, dodałem szybkie *Na razie* dla rodziców, aż w końcu złapałem za klamkę. Otworzyłem raptownie drzwi, a z tego wszystkiego wpadłem na pewna osobę…
- Nagisa! – usłyszałem burzliwy głos
- Wybacz! – złapałem się za czuprynę, po czym szybko podniosłem wszystkie torby. Była to jedna z moich starszych sióstr. Kiedy wszystko było w jak najlepszym porządku… Usłyszałem rozkaz, a może nawet prośbę.
- Zanieś to szybko do domu – westchnęła
Bez zbędnych słów szybko złapałem za przedmioty, a następnie wbiegłem do kuchni. Ułożyłem je przy blacie i w końcu mogłem pobiec w wyznaczoną sobie trasę.
***
Będąc przy drzwiach przyjaciela zapukałem parę razy czekając na odpowiedz.
- Tu Nagisa! – Wypowiedziałem dość głośne, serdeczne słowa

< Makoto? >

wtorek, 19 maja 2015

Nowa Uczennica!

Imię i nazwisko: Nitori Azarashi
Pseudonim*: Nito
Wiek: 16 lat
Płeć: Dziewczyna
Głos: Iggy Azalea
Orientacja: heteroseksualna
Cechy charakteru: Nitori jest osobą o niesamowitym podejściu do świata: dla niej, tam gdzie ludzie widzą szarą rozpacz ona dostrzega bijący kolorami świat, który tylko trzeba docenić. Pała miłością do wszelkiego stworzenia i w możliwie najgorszych sytuacjach potrafi zachować uśmiech i humor. Dziewczyna specjalizuje się w rozśmieszaniu wszystkich dookoła, jest zabawna, często nawet nie wie, że powiedziała coś rozbrajającego. Uznawana za uroczą, choć w głębi ducha to prawdziwy szatan - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bywa dość żarłoczna, choć nic na to nie wskazuje, lubi sobie pojeść, a w kuchni czuje się jak w swoim żywiole: zwłaszcza, jeśli chodzi o pieczenie pełnoziarnistych chlebów. Raduje się z życia i stara się dać z siebie wszystko, wykształcić się ale przede wszystkim dobrze bawić, wspierając swoich przyjaciół. Nieco przerażają ją głębokie wody oceanu, ale to prawdopodobnie tylko przejściowy lęk. Nie cierpi opalania, uważa to za marnotrawienie czasu; po co leżeć na płask na jakimś głupim ręczniku, podczas gdy można uprawiać windsurfing i przy tym też załapać trochę słońca! Niepoprawna optymistka, żartobliwa i nieco luzacka, choć pływanie bierze jak najbardziej poważnie. Ciągle stara się zabłysnąć w oczach Hiro i udowodnić jej, jak wiele potrafi, mimo, iż jej przyjaciółka cały czas o tym wie. Uparta jak osioł, jeśli raz coś sobie postanowi to nic nie wybije jej z tego stwierdzenia, chociażby bardzo się myliła. Bardzo żywiołowa, z ogromnym temperamentem i zdolnością do motywowania innych. Ponoć jej ogromne oczy też oddziaływają w pozytywnym kierunku!
Cechy fizyczne: Nitori nazywa się przeciwieństwem swojej przyjaciółki: jest drobna, chudziutka, jej mięśnie to tylko delikatny zarys, choć są one nieco widoczne. Niestety, nie wykazuje się ona zbyteczną siłą, jednakże jest bardzo zręczna i wygimnastykowana - przez cztery lata uprawiała jogę, dzięki czemu jej ciało jest wyjątkowo elastyczne. Bardzo często biega aby wzmocnić mięśnie nóg, które są bardzo potrzebne w jej stylu: żabce.
Waga: 164cm
Wzrost: 55kg
Dodatkowe przedmioty*: Nigdy nie zdejmuje dwóch bransoletek, które dostała od Hirohito - jednej miętowej, drugiej wyraziście różowej.
Zainteresowania: Pływanie, tulenie się, znajdowanie tęczowych rzeczy, treningi z Hiro, głaskanie słodkich zwierzątek, czytanie książek, przebywanie w wodzie.
Chłopak/Dziewczyna*: Ciiiii... nie przypominajcie jej!
Przyjaciele: Hirohito!
Wrogowie: Oj, nigdy nie chciała tak kogoś nazwać.
Koledzy: Rei, Rin, Nagisa, Haruka, Makoto
Klasa: 1"C"
Nagany:
Punkty ujemne:
Kółko:
IWATOBI SWIMMING CLUB
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: Hirohito, pływanie, słodkie zwierzątka, jeść lody, trenować, towarzyszyć przyjaciółce, poznawać nowe, interesujące osoby.
Nienawidzi: krzywdzenia innych, wyśmiewania się z kogokolwiek, zboczonych ludzi, obgadywania, kłamstw, gdy ktoś zmusza ją do robienia złych rzeczy.
Ciekawostki:
- Dziewczyna uwielbia pastelowe kolory
- Zna się z Hirohito najkrócej spośród jej byłych przyjaciółek, jednak jako jedyna nie pozostawiła Hiro, podczas, gdy reszta odeszła.
- Bardzo często porównuje ludzi do zwierząt, sama uwielbia wszystkie stworzenia i ma o nich naprawdę dużą wiedzę
- Nosi męskie imię.
- Choć nie chce startować na olimpiadach, stale ćwiczy aby dorównać przyjaciółce
- Kiedy Yoshikirizame powiedziała, że w wodzie zachowuje się jak 'foka', Nitori zemdlała z wrażenia.
- A propos omdlewania... tej dziewczynie zdarza się to wyjątkowo często
- Uwielbia jeść lody i pić koktajle.
Rodzice: Amazasuki - doktor filozofii, Eryoka - alchemik.
Rodzina: Dwóch starszych braci - Iron i Mide.
Pupil: Nie posiada ;'#
Historia: Eh, jej przeszłość była dość wstydliwa i pełna upokorzeń, ale odkąd przyjaźni się z Hiro jej życie jest o stokroć lepsze.
Kontakt: HW: Mała - Czarna   e-mail: loki123marvel@op.pl

Od Makoto - C.D Historii France

- Haru! Haru, zaczekaj! - krzyczałem stojąc u brzegu basenu. Haruka Nanase, mój najlepszy przyjaciel, właśnie wskakiwał do niekrytego basenu, w którym woda zapewne nadal lodowata, wydała z siebie donośne pluśnięcie. Ramiona Haruki z wielką swobodą przecinała taflę błękitnej wody. Jego czarne włosy układały się falami, drgając za każdym razem kiedy jego głowa wyłaniała się spod powierzchni.
 Westchnąłem po raz kolejny, załamując ręce. Mimo, iż Nanase ryzykował swoje własne zdrowie, nie mogłem gniewać się na przyjaciela; w wodzie wyglądał tak pięknie...
- Haruśek pływa tak pięknie! - głos Nagisy rozlegający się tuż za moim uchem sprawił, że podskoczyłem wystraszony.
- Nagisa! Czy ty naprawdę chcesz, abym w końcu dostał zawału? - parsknąłem obracając się przodem do blondyna.
- No jasne, że nie. Ale widzę jak patrzysz na ciało Haru. W twoich oczach widać jak cenisz sobie jego piękno. - przez chwilę w błyszczących oczach chłopca widać było, jak w głębi serca jest dojrzały i elokwentny - ale niczym się nie martw! Kiedy ty płyniesz, to żadna dziewczyna nie może oderwać od ciebie wzroku, no mówię ci to! - i... czar prysł. Uśmiechnąłem się po raz kolejny.
- Eh, mnie jest tu zimno. Idę po ręczniki - machnąłem ręką do Nagisy i skierowałem się w stronę szatni, jednak kiedy zajrzałem do mojej szafki, zdałem sobie sprawę, że mojej torby nie ma tam gdzie być powinna.
 O... uderzyłem się otwartą dłonią w czoło. Biegnąc za przyjaciółmi, całkowicie zapomniałem zebrać swoich rzeczy spod drzewa na dziedzińcu. Naciągnąłem szybko spodnie, zapiąłem pasek i nie martwiąc się zapinaniem guzików, zarzuciłem białą koszulę na ramiona. Z butami na szczęście, poszło mi dużo prędzej i już po chwili pędziłem przez kamienisty chodnik.
 Z ulgą stwierdziłem, że moja torba nadal znajduje się na swoim miejscu, pod rozłożystym klonem. Wydychając z radością powietrze, schyliłem się pod pniem i uniosłem ramiączko czerwonego pakunku. Kiedy się podnosiłem, mimochodem spojrzałem w górę, dostrzegając tuż nad głową, przykucająca na gałęzi postać.
- Ej! Co ty tam robisz!? - krzyknąłem w trosce o bezpieczeństwo dziewczyny. Ta jednak, zamiast łagodnie opuścić się na dół, poskoczyła, zachwiała się i opadła głową w dół, tak, że jej nos znajdował się zaledwie kilka centymetrów od mojego. Czerwone okulary zsunęły się jej z twarzy i poleciały w dół, szybko jednak wyciągnąłem ręce i złapałem je, gdy ze świstem mijały moją klatkę piersiową.
 Rumieniąc się nieco, uśmiechnąłem się łagodnie.
- Może pomóc ci zejść? Taka pozycja na pewno nie jest komfortowa! - posłałem dziewczynie delikatny uśmieszek.
 
< France? :3 >

Od Yoni - C.D Historii Haruki

Spojrzałam na chłopaka i lekko się zarumieniłam.
- Dziękuję.- powiedziałam
- Spoko.- odparł obojętnym głosem.
- Hmmmm... Wiesz może gdzie teraz mamy i z kim?- zapytałam się niepewnym głosem.- Aha. I czy przez ten tydzień mogę z tobą korzystać z książek? Moje jeszcze nie dojechały do mnie. Co dopiero się tu przeprowadziłam.- lekko się zarumieniłam i trochę zawstydzona uśmiechnęłam się niepewnie. Jednak cieszyłam się, że udało mi sie poznać kogoś nowego w tej w szkole a co najważniejsze, że to chłopaka. Akurat z dziewczynami nie najlepiej się dogadywałam.

< Haruka? >

Od France

Chris był pochłonięty myślami, kiedy dotarliśmy pod bramę szkoły. Skorzystałam więc z okazji i szybko zniknęłam mu z oczu, kierując się w stronę trawników.
Za swój cel obrałam rozłożyste drzewo, które rzucało duży cień na zieloną trawę i chodnik w dole.
Wystarczyły dwa susy i jedno podciągnięcie, żebym znalazła się pod osłoną liści. Stąd mogłam obserwować resztę uczniów aż do początku lekcji, niezauważona.
Uwielbiałam to robić. Wychwytywać delikatne gesty, uśmiechy, rumieńce. Każda wykryta przeze mnie emocja sprawiała że czułam ciepło we wnętrzu.
Naprawdę interesujące uczucie…
- Ej! Co ty tam robisz!? - usłyszałam pod sobą.
Tak mnie to zaskoczyło, że prawie spadłam z gałęzi, na której siedziałam. Jednak dzięki refleksowi tylko zawisłam głową w dół.

Ktosiu..?

Od Christophera

Westchnąłem.
- France… Uspokój się. To tylko szkoła. - mruknąłem w stronę siostry, która od wyjścia z mieszkania, kupionego nam przez rodziców, nie zamykała ust.
- Tylko? Ha! - zachichotała - AŻ szkoła, Chris! Tylko pomyśl ile tam będzie obiektów do obserwacji!
Zignorowałem ten komentarz, idąc dalej przed siebie.
- Powinnaś się z kimś zaprzyjaźnić. - powiedziałem, a France posłała mi zdumione spojrzenie.
- Że co proszę..? - spytała
- Nie przypominam sobie, żebyś miała problemy ze słuchem. - odparłem i mojej siostrzyczce drgnęła warga.
- A ja nie przypominam sobie, żeby obchodziły cię moje stosunki z innymi ludźmi. - fuknęła, fałszując obrażoną minkę.
Wzruszyłem ramionami.
- Zrobisz, jak chcesz.
Resztę drogi do szkoły przeszliśmy w ciszy.
Było przyjemnie ciepło, a łagodny wiatr lekko wzburzał nasze włosy.
Lubię lato… ale marzę o śniegu.
Kiedy dobiegł mnie gwar rozmów, zorientowałem się, że dotarliśmy przed szkołę.
Odwróciłem się do France. Nigdzie jej jednak nie było.
Westchnąłem. Mam nadzieję, że mnie posłucha.
Ruszyłem przed siebie wolnym krokiem, wzrokiem chłonąc otoczenie.
Niedaleko zauważyłem grupkę uczniów, rozmawiających o czymś z entuzjazmem. Ciekawe, co ich tak podekscytowało..?
Miałem ochotę do nich podejść, ale martwiło mnie, że France jest poza zasięgiem mojego wzroku. Zdecydowałem więc jej poszukać i upewnić się, że nie narobi sobie wrogów.
Nie przeszedłem jednak kilku kroków, gdy usłyszałem za sobą chrząknięcie wyraźnie żądające uwagi.
Spojrzałem przez ramię i zobaczyłem…

<Ktoś?>

Nowy Uczeń!


Imię i nazwisko: Christopher Weiss
Pseudonim*: Chris
Wiek: 16 lat
Płeć: Chłopak
Głos: Thousand Foot Kruth

 Orientacja: heteroseksualna
Cechy charakteru: Christopher jest bardzo inteligentnym i spokojnym chłopakiem. Przyjazny i otwarty dla ludzi, stanowi przeciwieństwo swojej siostry. Jest małomówny, ale za to miły i ciepły w obyciu. Przez większość czasu zachowuje powagę, śmieszą go inteligentne i sytuacyjne żarty. Każdego traktuje z szacunkiem i rzadko patrzy na kogoś z góry. Potrafi ocenić każdego po pierwszych dwóch minutach znajomości. Niezwykle trudny do wyprowadzenia z równowagi, czy obrażenia.
Cechy fizyczne: Christopher jest dość wysportowany. Świetnie gra w piłkę nożną i zna się na szermierce. Swoją sylwetkę zyskał głównie dzięki Judo, w którym posiada czarny pas .
Waga: 74kg
Wzrost: 175cm
Dodatkowe przedmioty: nosi przy sobie notes, w którym zapisuje cytaty i pomysły na opowiadania.
Zainteresowania: Chris lubi wylegiwać się na trawie, w cieniu, słuchając Jazzu, lub czytając kryminały. Uwielbia filmy akcji i horrory (te drugie uważa za zabawne)
Dziewczyna: nie myśli o tym
Przyjaciele: France
Wrogowie: -
Koledzy: każdy
Klasa: Klasa I "A"
Nagany: -
Punkty ujemne: -

Kółko: kółko poetyckie
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: śnieg. Kocha patrzeć jak te piękne białe płatki opadają powoli ku ziemi…
Nienawidzi: stalkerów i innych natrętów
Ciekawostki: Chris nie widzi na bliskie odległości i musi nosić ze sobą okulary do czytania. Ma uczulenie na psy. Kocha słodkości.
Rodzice: Julietta Weiss - dyrektorka zamorskiej mega korporacji, Ludwik Weiss - łowca talentów
Rodzina: France Weiss - siostra bliźniaczka
Pupil: Xenio
Historia: Christopher wychował się w wielkiej willi swoich rodziców w Nowym Yorku. Przez całe życie miał prywatne nauczanie. Wraz z France zdecydował się jednak pójść do normalnej szkoły. W ciągu lata dwójka przeniosła się do Beverly Hills i tutaj poszła do Verpresional.
Kontakt: Karolinacb (Howrse)

Nowa Uczennica!

Imię i nazwisko: France Weiss
Pseudonim: --
Wiek: 16 lat
Płeć: Dziewczyna
 GłosKatie Melua

 Orientacja: biseksualna
Cechy charakteru: France jest nadzwyczaj inteligentną, zamkniętą w sobie dziewczyną. Typem bardzo uważnego obserwatora. Niezwykle trudno wyprowadzić ją z równowagi, a sprawienie żeby tobie zaufała jest praktycznie niemożliwe. Nigdy nie odzywa się jako pierwsza, a do każdego podchodzi z lekko kpiącym dystansem, w związku z czym dość trudno ją polubić. Rzadko okazuje prawdziwe emocje i przez większość czasu używa ironii lub wyzutych z emocji zdań do porozumiewania się. Potrafi się mocno rozgadać. Prawdziwy uśmiech na jej twarzy pojawia się, kiedy patrzy w niebo, lub gdy ktoś rzuci inteligentnym/sytuacyjnym kawałem. Gdy jest tylko i wyłącznie z bliską jej osobą, pojawia się jej ciepła, słodka osobowość. Kiedy chodzi o miłość, France nie przyznaje się do swoich uczuć i bardzo łatwo można ją zawstydzić.
Cechy fizyczne: France posiada szczupłe, wysportowane ciało atletki. Od małego uczyła się szermierki, w której w tej chwili jest mistrzynią. Swoją figurę zawdzięcza jednak parcourowi, który uprawia od 9. roku życia
Waga: 52 kg
Wzrost: 168cm
Dodatkowe przedmioty: zawsze ma przy sobie przynajmniej cztery telefony komórkowe, w których składuje muzykę i zapisuje informacje o tym co się dzieje wokół niej.
Zainteresowania: France kocha czytać książki naukowe i romansidła. Uwielbia również oglądać stare filmy oraz musicale. Jej ulubionym typem muzyki jest Jazz.
Chłopak/Dziewczyna: się zobaczy
Przyjaciele: Christopher ;P
Wrogowie: -
Koledzy: -

Klasa: Klasa I "A"
Nagany: -
Punkty ujemne: -

Kółko: szermierka
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: stokrotki, niebo, obserwować ludzi
Nienawidzi: braku kontroli
Ciekawostki: France ma słabość do stokrotek i nieba. Uwielbia czekoladę, ale nienawidzi reszty słodyczy. Bez okularów jest prawie ślepa.
Rodzice: Julietta Weiss - dyrektorka zamorskiej mega korporacji, Ludwik Weiss - łowca talentów
Rodzina: Christopher Weiss - brat bliźniak
Pupil: Nico
Historia: France wychowała się w wielkiej willi swoich rodziców w Nowym Yorku. Przez całe życie miała prywatne nauczanie. Wraz z Christopherem zdecydowała się jednak pójść do normalnej szkoły. W ciągu lata dwójka przeniosła się do Beverly Hills i tutaj poszła do Verpresional.
Kontakt: Karolinacb (Howrse)

Nowy Uczeń!

Imię i nazwisko: Rin Matsuoka
Pseudonim*: Rin-senpai
Wiek: 16 lat
Płeć: Chłopak
Głos: Avicii
Orientacja: heteroseksualna
Cechy charakteru: Do Rina zwykle trudno się zbliżyć - wydaje się być on osobą złośliwą i cyniczną, choć to tylko pierwsze wrażenie, które chłopak rzuca nieświadomie. Na jego szacunek trzeba zasłużyć, do niczego nie pozwala się zmuszać, wyznaje zasadę "wszystko mogę, ale nic nie muszę", choć tak na prawdę nie jest ignorantem. Potrafi poświęcić całą swą uwagę na samodoskonaleniu, wyczerpujących treningach i rozwijaniu umiejętności, jednakże cały czas pamięta o jednym: o swoich przyjaciołach. To dla nich zrobiłby wszystko, niezwykle lojalny, walczący o dobre imię swojej grupy, nie da sobie w kaszę dmuchać i potrafi być bardzo nieprzyjemny, choć gdy już go lepiej poznać, okazuje się być pełnym życia, zabawnym i gadatliwym chłopakiem, który z pokorą przyjmuje wszelkie skargi lecz zwykle nie wydaje się, aby się tym przejmował. Do perfekcji opanował sztukę ukrywania emocji, jednakże niedawno stwierdził, że kamienna maska noszona na co dzień to własność Haru, nie jego. Jest bardzo wesoły, potrafi cieszyć się ze zwycięstwa oraz stale uczy się korygować własne błędy i nie wybuchać agresją w obliczu porażki. Często jednak zdarza mu się popadać w kłótnie z osobami, których po prostu nie lubi, jego uszczypliwe słowa często są zachętą do bójek lub sporów słownych, jednak przeważnie to on wychodzi z nich zwycięsko. Jego największą wadą jest brak umiaru, Rin nie potrafi powiedzieć sobie 'dość' i często brnie na przełaj przez skargi i zakazy. Szuka wolności ducha i z wielkim poświęceniem dąży do spełnienia marzeń. 
Cechy fizyczne: Rin to wysoki i umięśniony chłopak, którego pasja rozwinęła u niego cudownie wyglądające mięśnie. Ma silne i elastyczne ramiona, które ułatwiają mu wybijanie się przy stylu motylkowym, podobnie jak nogi wspomagające nawroty i odbicia. Jest zręczny i wytrzymały, szybko biega kształcąc swoje nogi, ma talent do wspinaczki, choć zwykle i tak oddaje się pływaniu.
Waga: 68kg
Wzrost: 177cm
Dodatkowe przedmioty*: Eh, nie specjalnie przywiązuje się do różnych przedmiotów, choć jeśli chodzi o jego strój to pływa niezmiennie w długich kąpielówkach w czerwone paski.
Zainteresowania: Wszelkie zawody, rywalizacyjne pływanie, treningi, pływanie z przyjaciółmi.
Chłopak/Dziewczyna*: Już raz powiedział sobie "nie" i przy tym pozostanie.
Przyjaciele: Haruka, Makoto, Rei, Nagisa.
Wrogowie: Sousuke
Koledzy: Hirohito, Nitiori.
Klasa: 1"C"
Nagany:
Punkty ujemne:
Kółko: IWATOBI SWIMMING CLUB
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: Sztafety, pływanie konkurencyjne, swoich przyjaciół, wygłupy i pływanie z najbliższymi.
Nienawidzi: zdrajców, dostawania rozkazów, bycia gorszym, niegdyś przegranych, choć stara się zrozumieć zasadę "porażka pierwszym stopniem do sukcesu"
Ciekawostki:
- Podobnie jak wszyscy członkowie IWATOBI SWIMMING CLUB nosi żeńskie imię.
- Styl motylkowy to jego popisowe wykonanie
- Od dziecka marzy aby zostać pływakiem olimpijskim, jednak stracił kilka szans na kwalifikację.
- Przed gimnazjum wyleciał do Australii, zostawiając dawnych przyjaciół - kiedy wrócił, traktował ich jak wrogów.
- Ma ostre zęby przywodzące na myśl kły rekina (często rzuca docinki związane z rekinami)
- Po tym, jak dowiedział się jak Sousuke - jego najbliższy przyjaciel a Australii traktował Harukę, zerwał z nim kontakt a po pewnej kłótni zaczął patrzeć jak na wroga.
Rodzice: Ojciec nie żyje, matka Rozoyo (nie przyjechała z nim do Ameryki)
Rodzina: Siostra Gou
Pupil: Chciałby mieć jakiegoś zwierzaka, ale jeszcze nie teraz.
Historia: Nie będzie o sobie opowiadał... chyba, że konkretnej osobie.
Kontakt: Radża

Nowa Uczennica!

Imię i nazwisko: Hirohito Yoshikirizame
Pseudonim*: Hiro, Yoshi.
Wiek: 16 lat
Płeć: Dziewczyna
Głos: Rita Ora
Orientacja: heteroseksualna
Cechy charakteru: Opisanie Hiro z pewnością nie należy do rzeczy łatwych; dziewczyna łączy w sobie dwie postacie, które trudno zrozumieć. Na co dzień okazuje spokój ducha, jest małomówna i niewiele można się od niej dowiedzieć, wydawałoby się, że wszystko jej jedno, wygra czy przegra, przeżyje czy nie, niezmienny kamienny wyraz twarzy, oschły ton pełen pogardy i to chłodne spojrzenie... jednak to tylko pierwsze wrażenie, jakie stara się rzucić Hiro - jeśli jednak dostrzeże w tobie osobę, która ma w sobie coś wyjątkowego prędko ukaże ci swą prawdziwą twarz; twarz dziewczyny, która walczy o swoich przyjaciół, ukaże serce w którym każdy odnajdzie swoje miejsce, okaże się być osobą serdeczną i niezwykle gadatliwą: jeśli odnalazła w tobie przyjaciela możesz być pewien, że nie napotka cię przy niej chwila nudy. Hirohito kryje w swoim umyśle tysiące wariackich pomysłów, nowe idee i marzenia, które pragnie spęłnić. Okazuje lojalność i oddanie do samego końca, ma ogromny humor, choć na początkach 'tej lepszej znajomości' rzuca mało zrozumiałymi tekstami, które albo są nieco kąśliwe albo nawet złośliwe, jednak to tylko jej zaczepki, którymi okazuje dozgonną przyjaźń. Ma talent do niezłego irytowania ludzi swoją skrytością, albo wręcz przeciwnie - nagminną gadatliwością i irytującymi tekstami. W trakcie kłótni, wydawałoby się, że zrobi wszystko aby zniszczyć przeciwnika, jej argumenty są tak silne, iż niemalże zbijają z nóg, jednak w głębi serca Hiro bardzo żałuje wypowiadanych słów, nie chce ranić, nie chce aby ktoś czuł się przez nią gorszy... ale prawda jest taka, że jest niezwykle wybuchowa, bardzo łatwo ją zirytować, wciągnąć w bójkę. Ciągle goni za marzeniami, szuka sytuacji w których może zbliżyć się do wody i... dryfować.
Cechy fizyczne: Hiro wyróżnia się doskonale wyrzeźbionymi mięśniami - w końcu, trenuje od ponad dziesięciu lat, jej ciało jest szczupłe, ruchy pełne gracji, masa mięśniowa doskonale uzupełnia się z jej normalną wagą; dziewczyna nie posiada ani grama zbędnego tłuszczu. Posiada długie i zgrabne kończyny, które usytuowały jej siłę wybicia na najwyższym poziomie. Talia wąska, figura cechowana jako 'klepsydra', z tym, że piersi Hirohito stanowią jedynie dopełnienie jej kształtów.
Waga: 54kg
Wzrost: 172m
Dodatkowe przedmioty*: Odwieczna granatowa torba w której nosi zapasowy kostium i wszelkie akcesoria.
Zainteresowania: Pływanie, rywalizacja, przebywanie w wodzie, zawody i sztafety.
Chłopak/Dziewczyna*: Szczerze powiedziawszy nigdy nie chciała mieć jakiegoś natarczywego chłopaka, który będzie miał do niej pretensje, że więcej czasu spędza w wodzie niż u boku 'ukochanego', po co więc ryzykować?
Przyjaciele: Nitiori
Wrogowie: Dawne przyjaciółki.
Koledzy: Makoto, Rei, Haruka, Nagisa, Rin,
Klasa: 1"C"
Nagany:
Punkty ujemne:
Kółko: IWATOBI SWIMMING CLUB
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: przebywać w wodzie, wszelkie stworzenia morskie, uczęszczać na olimpiadach, brać udział w zawodach i pływać z drużyną.
Nienawidzi: być wychwalaną pod niebo, dostawać rozkazów, widoku bólu, sprawiania przykrości bliskim osobom, piasku i braku możliwości przebywania w wodzie.
Ciekawostki:
- Pływa każdym możliwym stylem, jednakże najbardziej 'efektowny' w jej wykonaniu jest styl motylkowy oraz kraul.
- Dziewczyna uwielbia nurkowanie i bardzo chciałaby odwiedzić Rafy Koralowe.
- Przez pewien okres w swoim życiu (po stracie ojca) wodę traktowała jak największego wroga i przez dwa lata nie pływała.
- Od kiedy jej przyjaciółki (poza Nitori) wystawiły ją na dwa miesiące przed turniejem, rozpaczliwie potrzebowała nowej ekipy.
- Posiada wąskie i ostre zęby przypominające kły węgorza - węgorz to zwierzę, do którego jest porównywana.
- Nosi męskie imię.
Rodzice: Matka Arichan (piastunka morskich zwierząt), ojciec nie żyje.
Rodzina: Starszy brat Notshi (bokser), młodsza siostra Uru (uczennica klasy pierwszej szkoły podstawowej)
Pupil: -
Historia: Wodę miłowała już jako 3 letnie dziecko, zaledwie trzy lata później zaczęła kształcić swój potencjał i osiągała niesamowite wyniki w pływaniu. Pierwsze zawody wygrywała już w wieku siedmiu lat, a pływanie konkurecyjno-zawodowe rozpoczęła jako ośmiolatka. Jednak jako dwunastoletnie dziecko przeżyła dogłębne załamanie nerwowe przez co znienawidziła pływanie i całą wodę. Dzień powrotu do swego sportu nastąpił w drugiej klasie gimnazjum, w której dziewczyna zdała sobie sprawę, że pływa nie tylko dla siebie ale i dla najbliższych; swoim talentem dawała radość siostrze, matce, bratu a także przyjaciołom co, w rezultacie zaczęło cieszyć i Hirohito. Nie minęło dużo czasu, kiedy dzięki zawodom regionalnym w którym odniosła sukces uwagę na nią zwróciła pływaczka olimpijska Marit Edvor, która w wieku osiemnastu lat wzięła pod swoje skrzydła Hiro, dzięki czemu dziewczyna w późniejszym czasie została zakwalifikowana do olimpiady.
Kontakt: e-mail: andziakkx@vp.pl I kontakt przez kol. .IronMan. na Howrse.

niedziela, 17 maja 2015

Od Makoto - C.D Historii Nagisy "Nieoczekiwana osoba"

Kiedy pociąg zatrzymał się w miejscu w końcu odetchnąłem z ulgą. Podróże środkiem lokomocyjnym innym niż samochód czy łódź zawsze były źle znoszone przez mój organizm. Ran wyskakując na peron krzyczała coś o pięknym mieście, licznych samochodach i przewijających się ludziach. Mama musiała wyskoczyć za nią, albowiem bała się, iż dziewczynka zniknie w tłumie kotłujących się ludzi. Ja natomiast, łapiąc za rękę mojego brata powoli wyprowadziłem go po stopniach na betonowy chodnik.
 Już w sekundę po opuszczeniu zielonego pociągu obmalowanego w żółte, niebieskie i białe pasy reklamujące firmę Travel, poczułem jak uderza we mnie fala zwątpienia; uczucie ciasnoty, duszności i lęk przed przebywaniem w obcym środowisku były jedynie objawami klaustrofobicznego nieszczęścia, jakie spadło na mnie w wieku sześciu lat, kiedy to zamknąłem się w pustej szafie nowego mieszkania, a mosiężne drzwi skutecznie zaklinowały mi wyjście. Prawdopodobnie płakałem tam przez całą godzinę, podczas gdy moi rodzice biegali po dworcu szukając swego zagubionego syna.
 Teraz jednak, czując drobne paluszki zaciskające się na mojej dłoni, coś kazało mi brnąć dalej przez tłum, który w moim wyobrażeniu był ogromny. Szybko jednak dostrzegłem tatę ściskającego w rękach rączkę walizki. Mama taszczyła dwie torby i mniejszą, czarną walizkę. Ran niosła swój plecak i z bardzo zirytowaną miną trzymała również plecak mojego brata. Ren odziedziczył po mnie strach przed tłumem i teraz, cała jego wesoła osobowość zdawała się ulotnić.
 Dzień był ciepły, amerykański klimat nijak przypominał japońską pogodę o tej porze roku, jednak wolałem nie marudzić. Łapiąc rączkę swojej walizki, poprosiłem Rena aby puścił mnie na chwilę, gdyż musiałem poprawić szeroką, czerwoną torbę w której znajdowały się moje najważniejsze przedmioty; zaczynając od kąpielówek, przez pluszową orkę sporych rozmiarów, kończąc na głowicy mojej łopaty, której trzon upchnięty był w największej z waliz.
 Kiedy większość ludzi rozbiła się po kontach, a duszności minęły Ren ożył i bawiąc się z siostrą wypytywał o różne rzeczy tatę. Skupiłem się na oglądaniu wysokich budynków piętrzących mi się nad głową.
 Wszyscy, kierując się za niezawodnym zmysłem orientacyjnym ojca, udaliśmy się do pobliskiej kawiarni aby odpocząć po podróży. Wnętrze lokalu było przyjemne, przestrzenne i wentylowane, a sama kafejka miała sporo klientów. Gdy mama skierowała się do lady aby zamówić nam jakiś deser, zawiadomiłem drugiemu rodzicowi, że wyjdę przed budynek aby trochę odetchnąć.
 Jak się okazało, deptak był pusty, wszyscy amerykańscy przedsiębiorcy kierowali się do firm, a wczesna godzina dodatkowo oddziaływała na sposób 'zaludnienia chodnikowego'.
 Kiedy obracałem się, spacerując po przedmieściu, dostrzegłem bardzo dziwną, roześmianą postać, która biegnie w moją stronę. Sądząc po krótkiej czuprynie blond włosów był to chłopiec, który rozpychając się przez nieliczne osoby był coraz bliżej. Dopiero gdy zmrużyłem oczy i dostrzegłem błysk różowawego spojrzenia, pełnego życia i energii zdałem sobie sprawę, że to... Nagisa!
- Mako-chan! - głośny krzyk odbił się od ścian drapaczy chmur i uderzył we mnie ze zdwojoną siłą w momencie, gdy to Nagisa rzucił mi się na szyję. Choć chłopak był leciutki, szok spowodowany widokiem przyjaciela ledwo pozwolił mi na utrzymanie blondyna. Jego ręce z ogromną siłą zaciskały się na moim karku, co, przyznaję - nieco bolało.
- Nagisa... udusisz mnie. - wycharczałem odrywając od siebie Nagisę.
- Makooo! - zawołał zawodząc - nie cieszysz się!?
- Nawet tak nie mów! - zaśmiałem się cicho - bardzo się cieszę, nawet nie wiesz jak bardzo, ale trochę boli gdy z całego rozpędu rzucasz się na mnie.
Chłopak uniósł rękę na znak przeprosin, a potem zbliżając się do mnie z dużo większą delikatnością objął mnie a łzy spłynęły mu po policzkach.
- Tęskniłem za tobą. Bardzo za tobą tęskniłem. - szepnąłem mierzwiąc czuprynę przyjaciela.
- Ale... co tak właściwie tutaj robisz? Dlaczego nie zostałeś w Japonii?
- Eh... - westchnąłem czując, że zrobiłbym coś bardzo złego nie tłumacząc niczego własnemu przyjacielowi. Temu, który był ze mną w tak ciężkich chwilach - Haruka mnie potrzebował.
 I właśnie wtedy oczy Nagisy zabłyszczały jaśniej niż tysiące gwiazd, jego drobna twarzyczka rozpromieniała jeszcze bardziej niż w chwili, w której mnie zobaczył, a szczery uśmiech jakim mnie obdarzył stał się powodem do śmiechu.
 - Czyli... HARUŚEK TEŻ JEST W TYM MIEŚCIE?! - krzyknął uradowany jak nigdy dotąd - Makoto! Szybko! PĘDZIMY DO HARUKI-CHANA! - to powiedziawszy, złapał mnie za rękę i szarpiąc z całej siły chciał pociągnąć w znanym tylko sobie kierunku.
 Śmiejąc się głośno, złapałem przyjaciela za ramiona i postawiłem przed sobą.
- Poczekaj chwilę, moi rodzice na mnie czekają, a poza tym Beverly Hills wcale nie jest małym miastem, więc bez dokładnych namiarów szukanie Haru to jak szukanie igły w stogu siana. - wytłumaczyłem mu uśmiechając się łagodnie.
 Nagisa wydał z siebie cichy pomruk, uniósł palec jak gdyby dostał olśnienia, a później puścił do mnie oczko w iście nagisowski sposób.
 Ciekaw byłem, co też on wykombinował.
 
 
< Nagisa? Jakiś pomysł *.* >

Od Nagisy - Nieoczekiwana osoba

-*No i gdzie on?* - Zapytałem się samego siebie
Odruchowo zacząłem wymachiwać nogami. Lekko przygarbiony oparłem dłonie o koniec ławki po czym zacząłem doszukiwać się autobusu. Po za mną była jeszcze spora gromada ludzi. Nie raz to trzeba było wstawać, aby móc dostrzec jadące auto. A było wszystkich coraz więcej. Złapałem za dwie większe walizki i oparłem je o moje nogi. Opuściłem lekko głowę, po czym chwyciłem za telefon. 6:47… westchnąłem. Nagle cały ciąg ludzi zaczął kierować się ku końca chodnika. Było już widome, iż środek transportu właśnie się zbliża. Szybko przerzuciłem telefon do kieszeni, a następnie chwyciłem obie walizy. Przyciągnąłem je i czekałem… Kolejka robiła się coraz krótsza, aż w końcu zostałem tylko ja. Mogłem już odetchnąć z ulgą.
***
-… Makoto? – zacisnąłem głos w gardle
Z daleka widniała postać szczupłej, wysportowanej osoby. Nie musiałem przemyślać tego co właśnie zrobię. Rzuciłem walizki i z całej siły pobiegłem w stronę przyjaciela. Z dwa razy po drodze upadałem szybko podnosząc się jedna ręką, a wyglądałem jak skończony… „dupek”. W końcu skoczyłem na niego, ściskając z całej siły.
- Mako-chan! – Wykrzyczałem w łzach w oczach
 
< Makoto? Niecierpliwie oczekuje Twojej reakcji >:3 >

Nowy Uczeń!

Imię i nazwisko: Nagisa Hazuki
Wiek: 16 lat
Płeć: Chłopak
Głos: Passenger
 Orientacja: Heteroseksualna
Cechy charakteru: Nagisa to osoba słynąca z braku jakiego kolwiek pohamowania. Wszystko co przyjdzie mu na język od razu zostaje wypowiedziane. Postać o barwnej osobowości. Przyjmie do znajomości każdego, nawet jeżeli ten ktoś ( mówiąc łagodnie )ma go w nosie. Potrafi znaleźć dobra stronę z każdej sytuacji, nawet tej najgorszej. Jest przyjaźnie nastawiony do świata. Czas lubi spędzać w gronie najlepszych przyjaciół, a także wody. Śmiały. Swoje upadki traktuje ulotnie, praktycznie ich nie zauważa. Kłótnia jest mu obca. Będzie ona polegała na współczującym wzroku i upierdliwych słowach. Przełknie każdą prawdę. Nie przytuli się do pościeli i zacznie łkać. Choć i tak też potrafi. Swoje zdanie będzie trzymać do końca, niesamowicie upierdliwy. Podejmie się każdemu wyzwaniu, nawet nie znając jego konsekwencji. Bywa dziecinny. Podniesienie na kogoś głosu, to u niego niezmiernie rzadki przypadek, praktycznie niewykrywalny, na który trzeba zapracować. Jest wtedy „agresywny?” to te słowo? Nadpobudliwy, oraz bezwzględny. Nie zwraca wtedy uwagi, czy jest to przyjaciel, członek rodziny, czy też kolega/koleżanka. Choć szczerze mówiąc, na wyższe się nie podniesie. Za żadne skarby nie podniesie pięści. Nawet jeżeli posiadałby temat to ukrycia, to trzymałby go jak głupi. Ciężko z nim porozmawiać na poważnie. Miłość jest mu obca, nigdy się tym nie interesował i nie interesuje.
Cechy fizyczne: Wysportowany, rzecz jasna nie z nadzwyczajnych powodów. Lata ćwiczeń w końcu do czegoś się przydały. Nie wykazuje sie mięśniami, no niestety... Sprawny ruchowo, pełny energii.
Waga: 68 kg
Wzrost: 170cm
Zainteresowania: Spędzanie czas z przyjaciółmi. Pływanie.
Chłopak/Dziewczyna*: Mieć dziewczynę? Nigdy się tym nie interesował i nie interesuje.
Przyjaciele: Haruka, Makoto Rei, Rin
Wrogowie: Brak
Koledzy: Clerie
Klasa: I ”C”
Nagany:
Punkty ujemne:
Kółko: IWATOBI SWIMMING CLUB
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: Wspólne chwile spędzane w gronie przyjaciół. Rywalizacje w pływaniu.
Nienawidzi: Nagisa jak już było wspomniane w każdej złej sytuacji widzi same pluse. Więc trudno o to, aby czegoś „nienawidził”
Ciekawostki:
-Jak wszyscy członkowie Iwatobi High School Swimming Club, Nagisa ma imię żeńskie.
-Nienawidzi matematyki, papryki, oraz cebuli
-Pierwszego dnia Nagisy dołączenia do Iwatobi Swimming Club w szkole podstawowej, jego siostry zamieniły jego strój kąpielowy dla dziewczyny. Skończyło się na tym, że Nagisa chodził w stroju Haruki, a on w stroju dla dziewczynki
-Posiada różowy telefon
- Najlepszym jego przedmiotem jest historia
- Ma trzy starsze siostry
Rodzice: -
Rodzina: Trzy starsze siostry
Pupil: Może nie... ale trzeba wiedzieć, że wielbi pingwiny
Historia: Z ta osobą nie przyjdzie czas i miejsce, aby opowiadać o jego historii.
Kontakt: Howrse- CzarnoBiała.

sobota, 16 maja 2015

Nowy Uczeń!


Imię i nazwisko: Makoto Tachibana
Pseudonim*: Mako
Wiek: 16 lat
Płeć: Mężczyzna
Głos: -
Orientacja: heteroseksualna
Cechy charakteru: Makoto to osoba o wyjątkowo sympatycznym wyrazie twarzy. To niesamowity optymista, który dopatruje się w każdej sytuacji dobrej strony, jego pogody ducha pozazdrościłby nie jeden psycholog, co ułatwia mu utrzymanie dobrych relacji z każdą napotkaną osobą. Jako jeden z niewielu osób (wraz z Nagisą oczywiście) potrafi otwarcie rozmawiać o emocjach i uczuciach, jest wiernym przyjacielem, który nie opuści swoich druhów w potrzebie; jest w stanie pokonać strach i wszelkie wątpliwości aby nieść pomoc tam, gdzie jej najbardziej potrzebują. Stara się być otwarty dla innych ludzi, choć swoją największą serdeczność ukazuje tylko w towarzystwie najbliższych mu osób. Jest dojrzały i inteligentny, wyjątkowo empatyczny i wrażliwy, co często obrazuje 'nadopiekuńczością' względem przyjaciół. Odnosi wielką potrzebę przebywania w wodzie czy też w gronie swoich przyjaciół, których nazywa żartobliwie "Latarnią morską" na dowód tego, że gdyby czuł się zagubiony bądź smutny zawsze odnajdzie drogę do spokoju ducha właśnie z pomocą swych kompanów, łącząc też fakt, iż cała jego paczka miłuję wodę. Wykazuje talent przywódczy, doskonale motywuje resztę drużyny do dalszego rozwijania, choć nie chełpi się swoimi osiągnieciami czy też ważną pozycją w grupie. Ma również swoje słabości, jednakże stara się walczyć ze strachem i poprawiać popełnione błędy.
Cechy fizyczne: Makoto to chłopak o doskonale wyrzeźbionym ciele, co uczyniło go obiektem westchnień wielu dziewcząt (co wcale go nie cieszy). Jest dość postawny i barczysty choć jego sylwetkę określa się mianem szczupłej, czasami nawet zbyt szczupłej. Posiada długie i sprawne ramiona oraz proste i silne nogi, które są najważniejszym atutem jego stylu grzbietowego. Choć należy do osób wytrzymałych i odpornych na zmęczenie, cierpi na przewlekłą postać klaustrofobii, co jest dla niego sporym ciężarem.
Waga: 73kg
Wzrost: 183cm
Dodatkowe przedmioty*: Najchętniej takim przedmiotem uczyniłby Harukę, ale nikomu nie będzie odbierał człowieczeństwa.
Zainteresowania: Przebywanie w gronie przyjaciół, pomaganie ludziom, spędzanie czasu w wodzie.
Chłopak/Dziewczyna*: Raczej nie zależy mu na takiej osobie, choć nigdy nie planował pozostania wiecznym kawalerem.
Przyjaciele: Haruka, Nagisa i Rei.
Wrogowie: Nigdy nie sądził, że spotka osobę, którą określi mianem "wroga".
Koledzy: On dogaduje się z wszystkimi.
Klasa: 1"C"
Nagany:
Punkty ujemne:
Kółko: Pływackie
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: Wodę, towarzystwo przyjaciół, wspólne pływanie, sztafety, dni wolne od stresu.
Nienawidzi: Może nie nienawidzi, lecz nie radzi sobie z zajęciami artystycznymi czy językami obcymi (z trudem nauczył się angielskiego). Nienawidzi gdy ktoś go niesłusznie oskarża.
Ciekawostki:
- Od czasu sztormu w Tokyo panicznie boi się oceanu.
-Lubi jeść zielone curry i czekoladę.
-Jego partnerem życiowym jest łopata, którą ściska gdy tylko się boi.
-Makoto kocha zwierzęta, jako dziecko miał złotą rybkę, którą bardzo troskliwie się opiekował.
Również często głaszcze koty, które widzi idąc ulicą.
- Przez przyjaciół porównywany do Orki.
Rodzice: Makura  i Sovero - razem prowadzą firmę z akcesoriami sportowymi.
Rodzina: Młodsza siostra - Ran, oraz młodszy brat Ren.
Pupil: Kiedyś miał złotą rybkę, którą czule się opiekował, lecz po jej śmierci odmówił posiadania kolejnego zwierzątka.
Historia: Wystarczy mu, że jego przyjaciele są z nią zaznajomieni.
Kontakt: .IronMan.

wtorek, 12 maja 2015

Od Haruki - C.D Historii Yoni


 Wywracałem się w łóżku przez piętnaście minut po wyłączeniu budzika. Czwartek... jeden z tych dni, w których człowiek zaczyna myśleć, że tydzień zleciał szybko; wystarczy przetrwać ten jeden dzień, odbębnić swoje w piątek i zacząć cieszyć się weekendem. Zwykle nastawiałem zegar na godzinę wcześniej, aby już o siódmej być w szkole i rozpocząć poranny trening od pięciu serii stylem zmiennym, jednak dziś czułem potworne drapanie w płucach. Jako, iż w tym sezonie nie mogłem pozwolić sobie na żadne przeziębienia, musiałem odpuścić sobie przyjemność z pływania.
 Słysząc odjeżdżający samochód taty szybko podniosłem się z łóżka i łapiąc telefon leżący na szafce udałem się do łazienki. Tu przynajmniej jest woda...
 
 ~~~~***~~~~
 
Do szkoły wpadłem biegiem, zapomniałem wziąć komórki przez co do szkoły szedłem nie wiedząc, o której wyszedłem z domu i o której dotrę na lekcje.
Słońce oświetlało całkiem pusty korytarz, za oknami nie widziałem uczniów przechadzających się po dziedzińcu. Wszędzie panowała cisza... *No pięknie, już jestem spóźniony!* pomyślałem i zacząłem biec po parterze w kierunku schodów. Niestety, byłem tak zajęty besztaniem się w myśli, iż nie zauważyłem stojącej przy plakatach dziewczyny, na którą - chcąc nie chcąc, wpadłem.
Ciemnowłosa odskoczyła delikatnie, zupełnie jakbym nadepnął jej na but. Zamierzałem ją przeprosić w momencie, gdy z jej ust padły te słowa, które zakołatały mi w głowie. Lekko przestraszona opuściła głowę rumieniąc się.
- Hej, nic ci nie jest? - zapytałem kładąc rękę na jej ramieniu
- Nie, no skąd - uśmiechnęła się pogodnie - nazywam się Yoni i jestem tu nowa, dopiero przed chwilą przyjechałam więc...
- Uh, przepraszam, że ci przerwę - wszedłem jej w słowo - ale mogłabyś mi szybciutko powiedzieć, która godzina?
 Yoni pokiwała głową i wysunęła telefon z kieszeni.
- Mamy 7:48, jeszcze nie było dzwonka.
- Co za szczęście - odetchnąłem z ulgą - w każdym bądź razie, nazywam się Haruka i prawdopodobnie będziemy razem mieć zajęcia. Zresztą... wszystkie pierwsze klasy mają lekcje wspólnie. Jeśli mogę ci jakoś pomóc, to mów śmiało.
 
< Yoni? Malutko weny '^' >

poniedziałek, 11 maja 2015

Nowy Uczeń!

  
Imię i nazwisko: Ivory Sevono
Pseudonim*: Ivo, Sev
Wiek: 16 lat
Płeć: Chłopak
Głos: K2
Orientacja: heteroseksualna
Cechy charakteru: Opisanie charakteru Ivory'ego nie należy do prostych; chłopak znacznie wyróżnia się z kręgu swoich rówieśników; w przeciwieństwie do większości chłopców, nie lubi być w centrum uwagi, nie jest pozerem i szczerze nienawidzi szpanu, jakim przesycone są szkolne korytarze. Wyjątkowo honorowy, nie pozwala mieszać się z błotem, ale doskonale zna granice i aby nie dać się ponieść emocjom, często nie kończy kłótni, którą rozpoczął. Trzyma się z dala od złego towarzystwa, jest inteligentny i elokwentny - młody dżentelmen, kulturalny i wychowany, choć, jak zawsze twierdził; nigdy nie odmówi sobie dreszczu emocji. Oddany przyjaciel i wytrwały towarzysz, który nie opuści swego kompana, bez względu na sprzeczności losu. Bardzo szczery i odważny, nie kłamie aby poprawić swoją pozycje albo zabłysnąć w czyichś oczach. Nie przejmuje się złą opinią na swój temat, wie gdzie jest jego miejsce w tym świecie i nie da się z niego zepchnąć, mimo, iż nie jest zakochanym w sobie ignorantem. Uczy się na własnych błędach, stara się poprawić. Odróżnia brawurę od czystej głupoty, bez problemu odnajduje granice odwagi. Jest odpowiedzialny i stara się myśleć przyszłościowo, chucha na zimne lecz w dalszym ciągu jest żądnym wrażeń nastolatkiem. Mimo swej nieco 'przezornej' natury, należy do osób zabawnych, łatwo dogadujących się z innymi oraz zrównującym sobie ludzi. Choć nie należy do wścibskich, często nie potrafi powstrzymać swojej ciekawości - lubi eksperymentować, wtryniać nos nie tam gdzie trzeba, nie raz pakując się w niezłe kłopoty. Miłuje sport i każdą wolną chwilę spędza na dworze, najlepiej na swoim BMX'ie: opanował wiele tricków kaskaderskich i dalej szkoli się, aby w przyszłości wystartować w zawodach skateing'owych.
Cechy fizyczne: Od dziecka pałał sympatią do sportów ekstremalnych, takich jak wspinaczka na zaawansowanym poziomie, skydiving czy jazda wyczynowa. Chłopak posiada wyjątkowo twardy budulec kostny, przez co jest dużo bardziej odporny na urazy (złamania), a, proszę mi wierzyć, wszelkie sztuczki jakie opanował Ivory narażają nie tylko jego kości. Doskonale rozwinął mięśnie nóg, jego szczupła sylwetka odznacza się twardymi i wypracowanymi mięśniami. Jest wygimnastykowany i zręczny, o czym dowodzi jego niezmienna pasja.
Waga: 76kg
Wzrost: 178cm
Dodatkowe przedmioty*: Nigdzie nie rusza się bez swojego iPoda
Zainteresowania: Sporty ekstremalne, motoryzacja, stare książki, komiksy, klasyki horroru.
Chłopak/Dziewczyna*: Jeszcze się nad tym nie zastanawiał.
Przyjaciele: Yuki, Nathaniel, Rosalya
Wrogowie: Dake, Kim
Koledzy: Sucrette, Haruka, Itami, Lysander, Castiel, Armin, Alexy, Neisu, Yoni
Klasa: I"C"
Nagany:
Punkty ujemne:
Kółko: SKS
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: Kuchnię włoską, towarzystwo inteligentnych osób, adrenalinę, skateing,
Nienawidzi: Płytkich ludzi, damskich bokserów, upierdliwych dziewcząt, szałwii, cukierków mlecznych.
Ciekawostki:
- W wieku 3 lat zgubił się na bankiecie i przez trzynaście lat był wychowywany przez obcą rodzinę.
- Chłopak często wychodzi z domu po nocy
- Każdego dnia po szkole jeździ po parku na desce
- Tańczy breakdance i gra na gitarze akustycznej, oraz posiada kanał na YT gdzie wrzuca filmy z trickami
Rodzice: Evraim Sevono - wykładowca historii, prowadzi korepetycje z tego przedmiotu. Ladya Sevono - Bloggerka modowa.
Rodzina: Siostra Yuki
Pupil: Posiada kruka, którego niezwykłe upierzenie ukrywa.
Historia: W dziecięcych latach został zabrany z bankietu, po tym jak zgubił się w jego trakcie, i chodź w dzieciństwie niczego mu nie brakowało, naprawdę nie lubi opowiadać o swojej przeszłości. Woli cieszyć się towarzystwem siostry i życiem w biologicznej rodzinie.
Kontakt: †Undead†

niedziela, 10 maja 2015

Od Siri do Nathaniela - Zagubiony dokument

 Szłam przez korytarz. Hyh, jak codzień to samo. Wstawanie i siedzenie w szkole. Doprawdy...
Czy w tej szkole nie może dziać się coś ciekawego? Nagle wpadłam na gospodarza, szukającego czekoś.
-Sasho, nie widziałaś gdzieś twoich dokumentów? Gdzieś się zgubiły...
-One są ważne, nie?-odpowiedziałam.
-Eh...bez nich...będziesz musiała opuścićl liceum...
-Co?! Ty jesteś gospodarzem?! Gubisz cudze dokumenty...ja walę... Jeżeli wywalą mnie z tej szkoły, nigdy Ci tego nie wybaczę!-powiedziałam podniesionym głosem.
-Sasha...ja...
-Żadne,,ja"!
-Ale...ja go szukam...Jeżeli zależy Ci na tej szkole, to mi pomóż...
Westchnęłam głośno, i pomogłam gospodarzowi szukać mojego dokumentu.
Jedna szafka, była pełna papierów. To były dokumenty innych uczniów. Jak ja mam znaleźć mój dokument?! Usiadłam zrezygnowana na krześle, które znajdowało się w pokoju gospodarza.
-Sasha, rezygnujesz?
-Weź mi daj chociaż chwilę spokoju z tymi papierami. Za trzy dni już Cię oświeci,i będziesz wiedział gdzie jest.
-Problem w tym, że jeśli do jutra się nie znajdzie, to...
-Tak, tak...wylecę ze szkoły...-westchęłam i wróciłam dalej do poszukiwania dokumentu.

<Nathaniel? Gdzie jest ten dokument? X.X>

Od Itami - C.D Historii Nathaniela

Zagryzłam dolną wargę, ściskając ją tak mocno zębami, że poczułam metaliczny posmak krwi, która wdarła się z drobnej ranki do wnętrza ust. Powoli odwróciłam się napotykając po drodze sympatyczny uśmiech chłopaka. Mogłabym przysiąc, że zostanie ważną osobistością, a ten uśmiech będzie wręcz "firmowy".
- Śledzisz mnie? - zapytałam chłodno na co chłopak pokręcił lekko głową. Grzywka gospodarza poruszyła się, opadając mu z powrotem na oczy. Musiałam przyznać, że całkiem ładne miał te miodowe paczydła. Zamrugałam kilka razy, aby oderwać wzrok od jego oczu, ale przecież nie mogłam! W końcu rozmówcy patrzy się prosto w oczy. Uniosłam niepewnie wzrok z ziemi, przeklinając w myślach swoją słabość.
- Nie. - odparł pewnym tonem. Skinął głową w stronę sterty papierów, leżących równiutko obok ksero-kopiarki. - Pani Dyrektor kazała mi skserować, więc po to udałem się do biblioteki. - wytłumaczył. Namyśliłam się chwilę. Nathaniel nigdy nie kłamał, przynajmniej z tego co słyszałam. Poza tym nie miałam powodu, aby nie uwierzyć mu. Westchnęłam zrezygnowana.
- Dobrze, lecz co cię upoważniło do czytania tego co napisałam? - uniosłam w jego stronę oskarżycielsko palec, mrużąc lekko oczy. Blondyn wzruszył tylko nieporadnie ramionami. Po chwili gapienia się w sobie w oczy, podniósł rękę do góry i umieszczając ją na karku, zaczął go sobie rozmasowywać.
- No wiesz... no bo... Byłem ciekawy co napisałaś. - wyjaśnił. Po prostu skinęłam mu lekko głową. Nie miałam ochoty na żadne kłótnie czy coś. Nie zrobił w prawdzie nic złego.
Po szkole rozniosło się dzwonienie szkolnego dzwonka. Gdy chciałam już opuścić bibliotekę, zobaczyłam, że Nataniel w pośpiechu zbiera papiery. Było ich tak wiele, że ledwo wszystkie trzymał. Poczułam potrzebę, aby mu pomóc. Pomyślałam chwilę. Zawsze mogłam mu się jakoś odwdzięczyć, za to, że nie wydał mnie dyrektorce; nawet jeśli to było ze względu na jego siostrzyczkę, Amber. Podeszłam do niego szybkim krokiem, zgarniając sprzed jego nosa połowę papierów. Posłał mi pytające spojrzenie.
- To za to, że mnie nie wydałeś. Po prostu chcę ci się jakoś odwdzięczyć. - wyjaśniłam szybko. - Teraz idź przodem. Byle szybko. Nie chcę spóźnić się na lekcje.
Gospodarz ruszył szybkim krokiem w stronę gabinetu dyrektorki, z którego było słychać krzyki ważnej osobistości. Przewróciłam oczami. Zawsze, kiedy dyrka miała zły humor, tak się darła. Współczułam tylko blondynowi, że był on jej chłopcem na posyłki. Może było to złośliwe z mojej strony tak o nim myśleć, lecz było to czystą prawdą. Swoją drogą nie był on taki zły. To znaczy, nie byłam tego pewna w stu procentach. Ja z reguły, miałam tendencję do oceniania ludzi po drobnych sytuacjach, a szczególnie zmieniania o nich zdania w zależności od niej czy była miła lub zła. Dziwne, ale prawdziwe. Nie każdy człowiek jest ideałem.
- Proszę. - zza drzwi dało się usłyszeć zmieniony głos Dyrektorki, gdy chłopak zapukał do drzwi. Gospodarz pierwszy wszedł do środka, zaś ja tuż za nim. Poczułam na sobie pełne nienawiści spojrzenie dyrki. Nie śmiałam spojrzeć w jej oczy, ciskające piorunami. Po prostu odłożyłam papiery na stertę kartek położonych wcześniej przez Nathaniela. Bez zbędnych rozmów, wyszliśmy z pokoju.
- Już myślałem, że znowu będzie coś ode mnie chciała. - odetchnął z ulgą. Uśmiechnęłam się lekko.
- Ja z kolei myślałem, że mnie zabije wzrokiem. - skrzywiłam się. Wymieniliśmy spojrzenia z chłopakiem, a potem wybuchliśmy śmiechem. W następnej sekundzie natychmiast się uspokoiłam, karcąc siebie za moje zachowanie.
Zamierzałam skierować kroki do klasy, lecz zaraz przypomniałam sobie, że dzisiaj miałam tylko pięć lekcji. Swoją drogą blondyn też. W końcu chodził ze mną do klasy. Spojrzałam na niego. Miałam dziwną potrzebę spędzenia z nim czasu. Nigdy nie spotkałam na swojej drodze chłopaka, który nie był by zboczony cz chamski, a tu proszę, trafił się taki oryginalny nastolatek. Bardzo byłam ciekawa jaki jest.
- Nie idziesz na lekcje? - zapytał po chwili. Pozwoliłam sobie na kolejny uśmiech.
- Przecież nie mamy już lekcji. - zauważyłam.
- No tak. - uderzył się otwartą dłonią w czoło. Poczułam wibracje w kieszeni moich spodni. Wyciągnęłam z kieszeni komórkę, którą zaraz odblokowałam. Na wyświetlaczu pojawił się sms... od taty. Nacisnęłam "otwórz", po czym przebiegłam szybkim wzrokiem po literach układających się w słowa. Zapoznawszy się z treścią sms'a, podniosłam wzrok na chłopaka.
- Ja już będę musiała iść. - rzekłam odwracając się na pięcie.

< Nataniel? ;P >

Od Yoni

Obudził mnie przeraźliwy dźwięk budziku, który znajdował się na drugim końcu pokoju.
- Ja pierdziele... Zamknij się.- wstałam i go wyłączyłam.
- Yoni! Pośpiesz się. Inaczej się spóźnisz!- powiedziała moja matka.
- Dobra dobra...- zaczęłam się ubierać. W końcu dopiero kilka dni jestem tutaj. Pośpiesznie się spakowałam i zbiegłam na dół. Szybko zjadłam śniadanie i zawieźli mnie do szkoły. Kiedy dojechaliśmy do bramy głównej spojrzałam na nią z zachwytem.
- Piękna szkoła...- odparłam i weszłam do niej. Od samego początku czułam się niepewnie. Nowe miejsce, nowi ludzie... Wszystko było dla mnie obce. Kiedy oglądałam jakieś plakaty na ścianie, wpadłam w jakiegoś chłopaka... Był wysoki.
- Przepraszam...- powiedziałam lekko zarumieniona. Uniosłam głowę. Chłopak miał czarne włosy i niebieskie oczy.- Jestem Yoni Uchiha, a ty?- uśmiechnęłam się niepewnie

  < Haruka? > 

Nowa Uczennica!

Imię i nazwisko: Neisu Blade
Pseudonim*: Nei
Wiek: 16 lat
Płeć: dziewczyna
Głos: -
Orientacja: heteroseksualna
Cechy charakteru: Nei to dziwna osoba, która nie potrafi zrozumieć własnego umysłu. Jednego dnia jest pełna energii, rozmawia z ludźmi, kolejnego, chce być sama ze sobą. Posiada duszę romantyka, o której wiedzą tylko bliskie jej osoby. Jest uparta, dlatego jeśli do czegoś dąży ciężko ją od tego odwieść. W jej naturze leży obrażanie ludzi. Oczywiście dla zabawy, nie robi tego, by zrazić do siebie swoją "ofiarę", chyba, że jest to osoba, której nie lubi. Źle czuje się w towarzystwie dziewczyn. Czuje, że te patrzą na nią, jak na dziwadło, dlatego trzyma się bliżej chłopaków, którzy są bardziej tolerancyjni dla jej osoby. Jest otwarta i nie kryje tego co chce powiedzieć. Potrafi być opryskliwa dla rówieśników, jak i nauczycieli, przez co często miała problemy w starej szkole.
Cechy fizyczne: Uwielbia jeździć konno, dlatego do perfekcji wypracowała nienaganną postawę. Jest szczupła, z lekkim zarysem mięśni. Jej hobby wypracowało u niej również zwinność i zręczność.
Waga: 53 kg
Wzrost: 160 cm
Dodatkowe przedmioty*: Jej uszy zdobi pół tuzina kolczyków. Na przedramieniu ma wytatuowanego wilka, którego kryje pod długimi rękawiczkami, by nie wywoływać sensacji wśród nauczycieli.
Zainteresowania: Jazda konna... co tu dużo mówić. Uwielbia jeździć. Przy koniach jest wyjątkowo delikatna co w połączeniu ze swą zawziętością sprawia, że podporządkuje sobie nawet najagresywniejszego konia. Całkiem nieźle również radzi sobie w tańcu z ogniem, a jej specjalizacją jest poi.
Chłopak/Dziewczyna*: Jak już wiadomo ma dusze romantyka. Wyznaje zasadę "najpierw przyjaźń, potem miłość"
Przyjaciele: chwilowo brak
Wrogowie: Chyba nikt, ale znając jej szczęście narobiła ich sobie więcej niż przypuszcza
Koledzy: ---
Klasa: I "C"
Nagany:
Punkty ujemne:

Kółko: Kółko jeździeckie
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: Fascynuje ją ogień, stąd fireshow, dzikie zwierzęta(tygrysy, wilki, mustangi). Kocha jeździć motorem, dlatego nie ciężko się domyślić jak porusza się z punktu "A" znacznie oddalonego od punktu "B"
Nienawidzi: Aroganckich osób, uważających się za niedościgniony wzór, bycie w centrum zainteresowania w większej grupce znajomych sprawia, że czuje się skrępowana, niemieckiego i historii.
Ciekawostki: Jest nieco leniwa, dlatego często olewa naukę na rzecz bardziej interesujących rzeczy(choćby spanie)
Rodzice: Woli nie poruszać tego tematu, gdyż traktuje go jako TABU
Rodzina: jak wyżej
Pupil: Sepia
Historia: W jej pierwszej szkole starała bawić się z innymi dziewczynkami, ale zawsze ciągnęło ją w stronę, gdzie było więcej śmiechów i błota. Tak też w ostatniej szkole otoczona była kolegami. Wtedy też wyostrzył się jej charakterek. Wdawała się w bójki, pyskowała... rodzice dowiadując się o silnej psychice większości nauczycieli, wysłali ją tu, by nieco ją utemperować. Mimo, iż Neisu tłumaczyła, że nigdy nie zaczynała, jak to dorośli.. wiedzieli lepiej. Po kilku wojnach domowych, dziewczyna przystała na warunki opiekunów, dzięki czemu dostała psa oraz nowy ścigacz
Kontakt: Mister Star (HW)

Od Clerie - Nowe chwile, nowe miejsce

- Jak tam z tyłu? – powiedział ciężki ton mężczyzny – Nie rzuca?
Odtrącając wzrok od lekko zaparowanej szyby dodałam ulotne słowa.
- Pewnie, że nie – westchnęłam z lekkim uśmiechem
Słoneczne promienie przeciskające się przez leśne gęstwiny docierały do mnie, po czym uciekały w popłochu. Niskie gałęzie zahaczające o dach łagodnie opadały pod swoim ciężarem. Podbijały je powiewy powietrza. Opuściłam prawą dłoń na kolano, po czym lekko ją zacisnęłam. Żal mi było opuszczać rodzinne grono. Skierowałam wzrok na małe, otwarte pudełko. Znajdował się w nim gruby, błękitny kocyk, a w nim, bezbronne kocięta. Przymrużyłam oczy. * Czy było to najlepszym rozwiązaniem?* Zapytałam się w myśli wpatrując się w pupile. Chcąc nie zapomnieć o domu, przytargałam za sobą śpiące dary natury. Domyślam się, że milej by było dla nich pozostać tam gdzie były… lecz nie darowałabym sobie rozłączni z nimi.
- Żyjesz tam? – odchrząkną w lekkim śmiechu – Cieszysz się z wyjazdu?
- … - Z początku nie chciałam odpowiadać na każde jego pytanie, choć w końcu dotarło do mnie, że nie było by to „zbytnio miłe” od mojej strony – Nie do końca…
- Jest ci niedobrze? – zapytał niższym tonem
- Miałam na myśli tą podróż, proszę pana –odparłam w stronę mężczyzny
- Heh – ponownie się odwrócił – Wiem co czujesz, ale spokojnie. To nie koniec świata… Możesz mi mówić Gru
- …
- A jak się panienka nazywa?
- Clerie – ponownie się odwróciłam – Clerie Inachi
- No, no… to już tutaj – skierował dłonią w stronę budynku – A szkoda, właśnie zaczynaliśmy się dogadywać
- Mhm… - lekko wstrząśnięta cała ta sytuacja chwyciłam za drzwi.
Otworzyłam je szeroko, a następnie wychyliłam głowę.
- Może pomóc? – zapytał
- Nie, nie. Poradzę sobie – odparłam
Złapałam za walizkę po czym przełożyłam na nią pudełko. Lekko wyciągnęłam z pojazdu. Zamknęłam drzwi, oraz dodałam ciepłe słowa.
- Dziękuje
- Ależ nie ma za co! – wykrzyczał odjeżdżając samochodem
Teraz zostałam już sama. Może nie do końca… dwoje rodzeństwa byli przy mnie, spokojnie drzemiąc. Ponownie chwyciłam za walizkę, po czym ciągnęłam za sobą w drodze do liceum. Było wyjątkowo ciepło, przynajmniej to rozweseliło moja postać. W drodze do budynku wiatr zaczynał lekko powiewać. Schowałam głowę w kaptur i w dalszym ciągu chadzałam w kierunku nowego miejsca. Nagle ujawniło mi się coś niepokojącego. Ludzka postać wędrując przez korytarz dostrzegła nowego przybysza, a następnie przespacerowała w moja stronę. Gdy miałam się dowiedzieć kim ona jest, promienie słoneczne poraziło mnie w oczy, przez co nie mogłam dostrzec, czy jest to dziewczyna, czy raczej chłopiec.

< Ktosiu? .3. >

Nowa Uczennica!

Imię i nazwisko: Yoni Uchiha
Pseudonim*: Ame, Yonia... Możesz sam wymyśleć.
Wiek:16 lat
Płeć: Kobieta
Głos: Rihanna
 Orientacja: Hetero
Cechy charakteru: Yoni jest zazwyczaj spokojna i cicha. Jednak bywa często wśród przyjaciół zboczona i żywiołowa. Należy do nieśmiałymi i zamkniętych w sobie osób. Nie toleruje kłamstwa ani owijania w bawełnę, dlatego bywa szczera do bólu lub mówi prosto z mostu. Jednak jest wierną i lojalną przyjaciółką. Broni do końca to co kocha. Nigdy się nie poddaje. Dużo wymaga od siebie. jak ją wkurzysz to nigdy nie wiesz co może zrobić... Bardzo rzadko płacze. Boi się miłości.
Cechy fizyczne: Ame ma lekko umięśnione ciało. Na rękach ma kilka blizn. Oczywiście jest szczupła i zgrabna. Niestety ma miseczkę A...
Waga: 48 kg
Wzrost: 165 cm
Dodatkowe przedmioty*: Ma naszyjnik z srebnym koniem lub z niebieskim smokiem. Czasami można ją zobaczyć w kolczykach, ale nie są one jakieś wyszukane.
Zainteresowania: Yoni od dzieciństwa się interesuje jazdą konną. Zdobyła już dwie odznaki jeździeckie a teraz przygotowuje się do tej ostatniej, złotej. Posiada własne konie i jeździ regularnie na zawody. Gra na gitarze elektrycznej a czasami na perkusji oczywiście umie śpiewać. Jest Otaku. Umie tańczyć salsę i Break dance. Uwielbia rysować. Uczyła się karate i aikido. Od kilku lat zainteresowały ją książki fantasy. Od dziecka również kocha koszykówkę i pływać.
Chłopak: jest taki ktoś.
Przyjaciele: na razie nikt.
Wrogowie: na razie nikt.
Koledzy: Jakoś nie może nawiązać z nimi kontaktu.
Klasa: 1"C"
Nagany:
Punkty ujemne:
Kółko: sportowe
Zasoby pieniężne: 1000$
Uwielbia: czarny, rock, pop, nie pogardzi metalem, książki, firmę Apple.
Nienawidzi: pomarańczowego, kłótni, zbyt intensywnego zapachu perfum, jazzu, pająków
Ciekawostki:
1# Kocha sushi
2# Potrafi naśladować każdy głos żeński.
3# Rysuje swoją mangę
4# Mówi po angielsku, francusku, hiszpańsku, chińsku, japońsku, uczy się łaciny
5# Gra w koszykówkę na bardzo wysokim poziomie.
Rodzina:
Mama- Tamaki Uchiha (bizneswoman)
Tata- Koujaku Uchiha (biznesman i ambasador Japonii)
Rodzina: Kougami Uchiha-brat (student)
Pupil: posiada 20 koni... Więcej w opowiadaniach.
 pies Kiba
 Historia: Yoni urodziła się w Japonii jednak w wieku 6 miesięcy przyleciała do polski. Tutaj zaczęła całą przygodę z jazdą konną, koszykówką, anime i Mangą. Jednak jej rodzice po tym jak skończyła 8 lat wylecieli do USA. Tam nauczyła się grać i śpiewać oraz tańczyć a udoskonalała to co umiała. Od kilku miesięcy mieszka w Beverly Hills.
Kontakt: UchihaSara