niedziela, 10 maja 2015

Od Itami - C.D Historii Nathaniela

Zagryzłam dolną wargę, ściskając ją tak mocno zębami, że poczułam metaliczny posmak krwi, która wdarła się z drobnej ranki do wnętrza ust. Powoli odwróciłam się napotykając po drodze sympatyczny uśmiech chłopaka. Mogłabym przysiąc, że zostanie ważną osobistością, a ten uśmiech będzie wręcz "firmowy".
- Śledzisz mnie? - zapytałam chłodno na co chłopak pokręcił lekko głową. Grzywka gospodarza poruszyła się, opadając mu z powrotem na oczy. Musiałam przyznać, że całkiem ładne miał te miodowe paczydła. Zamrugałam kilka razy, aby oderwać wzrok od jego oczu, ale przecież nie mogłam! W końcu rozmówcy patrzy się prosto w oczy. Uniosłam niepewnie wzrok z ziemi, przeklinając w myślach swoją słabość.
- Nie. - odparł pewnym tonem. Skinął głową w stronę sterty papierów, leżących równiutko obok ksero-kopiarki. - Pani Dyrektor kazała mi skserować, więc po to udałem się do biblioteki. - wytłumaczył. Namyśliłam się chwilę. Nathaniel nigdy nie kłamał, przynajmniej z tego co słyszałam. Poza tym nie miałam powodu, aby nie uwierzyć mu. Westchnęłam zrezygnowana.
- Dobrze, lecz co cię upoważniło do czytania tego co napisałam? - uniosłam w jego stronę oskarżycielsko palec, mrużąc lekko oczy. Blondyn wzruszył tylko nieporadnie ramionami. Po chwili gapienia się w sobie w oczy, podniósł rękę do góry i umieszczając ją na karku, zaczął go sobie rozmasowywać.
- No wiesz... no bo... Byłem ciekawy co napisałaś. - wyjaśnił. Po prostu skinęłam mu lekko głową. Nie miałam ochoty na żadne kłótnie czy coś. Nie zrobił w prawdzie nic złego.
Po szkole rozniosło się dzwonienie szkolnego dzwonka. Gdy chciałam już opuścić bibliotekę, zobaczyłam, że Nataniel w pośpiechu zbiera papiery. Było ich tak wiele, że ledwo wszystkie trzymał. Poczułam potrzebę, aby mu pomóc. Pomyślałam chwilę. Zawsze mogłam mu się jakoś odwdzięczyć, za to, że nie wydał mnie dyrektorce; nawet jeśli to było ze względu na jego siostrzyczkę, Amber. Podeszłam do niego szybkim krokiem, zgarniając sprzed jego nosa połowę papierów. Posłał mi pytające spojrzenie.
- To za to, że mnie nie wydałeś. Po prostu chcę ci się jakoś odwdzięczyć. - wyjaśniłam szybko. - Teraz idź przodem. Byle szybko. Nie chcę spóźnić się na lekcje.
Gospodarz ruszył szybkim krokiem w stronę gabinetu dyrektorki, z którego było słychać krzyki ważnej osobistości. Przewróciłam oczami. Zawsze, kiedy dyrka miała zły humor, tak się darła. Współczułam tylko blondynowi, że był on jej chłopcem na posyłki. Może było to złośliwe z mojej strony tak o nim myśleć, lecz było to czystą prawdą. Swoją drogą nie był on taki zły. To znaczy, nie byłam tego pewna w stu procentach. Ja z reguły, miałam tendencję do oceniania ludzi po drobnych sytuacjach, a szczególnie zmieniania o nich zdania w zależności od niej czy była miła lub zła. Dziwne, ale prawdziwe. Nie każdy człowiek jest ideałem.
- Proszę. - zza drzwi dało się usłyszeć zmieniony głos Dyrektorki, gdy chłopak zapukał do drzwi. Gospodarz pierwszy wszedł do środka, zaś ja tuż za nim. Poczułam na sobie pełne nienawiści spojrzenie dyrki. Nie śmiałam spojrzeć w jej oczy, ciskające piorunami. Po prostu odłożyłam papiery na stertę kartek położonych wcześniej przez Nathaniela. Bez zbędnych rozmów, wyszliśmy z pokoju.
- Już myślałem, że znowu będzie coś ode mnie chciała. - odetchnął z ulgą. Uśmiechnęłam się lekko.
- Ja z kolei myślałem, że mnie zabije wzrokiem. - skrzywiłam się. Wymieniliśmy spojrzenia z chłopakiem, a potem wybuchliśmy śmiechem. W następnej sekundzie natychmiast się uspokoiłam, karcąc siebie za moje zachowanie.
Zamierzałam skierować kroki do klasy, lecz zaraz przypomniałam sobie, że dzisiaj miałam tylko pięć lekcji. Swoją drogą blondyn też. W końcu chodził ze mną do klasy. Spojrzałam na niego. Miałam dziwną potrzebę spędzenia z nim czasu. Nigdy nie spotkałam na swojej drodze chłopaka, który nie był by zboczony cz chamski, a tu proszę, trafił się taki oryginalny nastolatek. Bardzo byłam ciekawa jaki jest.
- Nie idziesz na lekcje? - zapytał po chwili. Pozwoliłam sobie na kolejny uśmiech.
- Przecież nie mamy już lekcji. - zauważyłam.
- No tak. - uderzył się otwartą dłonią w czoło. Poczułam wibracje w kieszeni moich spodni. Wyciągnęłam z kieszeni komórkę, którą zaraz odblokowałam. Na wyświetlaczu pojawił się sms... od taty. Nacisnęłam "otwórz", po czym przebiegłam szybkim wzrokiem po literach układających się w słowa. Zapoznawszy się z treścią sms'a, podniosłam wzrok na chłopaka.
- Ja już będę musiała iść. - rzekłam odwracając się na pięcie.

< Nataniel? ;P >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz