sobota, 9 maja 2015

Od Nathaniela - C.D Historii Itami

 Przez kilkanaście chwil od wyjścia dziewczyny, zastanawiałem się, co dziwnego dostrzegała w moim zachowaniu - gdyby sama miała rodzeństwo, rozumiałaby, że jako starszy brat muszę ją chronić... nawet jeśli tego nie chce. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z tego, iż nie potrzebnie się tym przejmuje; co mi po opinii jednej z rozkapryszonych dziewuch, jakich pełno w tej szkole? Z tym, że Kurumi nie sprawiała takiego wrażenia. Cóż, po raz kolejny w moim życiu sprawdza się ów złota myśl; "Pozory mogą mylić"... i to jak.
 Wyszedłem ze swojego pokoju i zamykając za sobą drzwi lustrowałem korytarz pierwszego piętra, po którym spacerowali uczniowie oraz dyżurowali nauczyciele. Szkoła zdawała się być miejscem, w którym ludzie z wszystkich środowisk mogli odnaleźć samych siebie. Problem w tym, że większość uczniów nienawidziła nauki i całkowicie jej nie doceniała - ciekawe co by powiedzieli, gdyby urodzili się w innej części tego świata, gdzie niestety nie mogą się edukować, przez co nie mogą się kształcić, bez wykształcenia nie zdobędą pracy, bez pracy nie zarobią, a bez pieniędzy nie wyżywią siebie, bez jedzenia skostnieją, zaczną chorować, i nikt ich nie zechce, a bez miłości...
 W jednej chwili zdałem sobie sprawę, że ktoś wymawia moje imię.
- Nathanielu! - była to Pani Dyrektor... w dodatku w nienajlepszym nastroju - gdy ktoś do ciebie mówi, wypada odpowiadać. Mam do ciebie prośbę. Zgadzasz się, prawda? - nie czekała na moją odpowiedź, po prostu... dyktowała polecenia - musisz skserować mi piętnaście kopii każdego arkusza. - to powiedziawszy, wsadziła mi w ręce wyjątkowo ciężki stos papierów, który teraz musiałem wnosić po schodach. Kobieta oddaliła się szybko, nie mówiąc nawet, gdzie mam to odnieść. Byłem zbyt zdezorientowany, aby zastanawiać się nad jej postępowaniem. Odrzuciwszy falę myśli, powoli wchodziłem po schodach, starając się przy tym, aby żadna kartka nie wyślizgnęła mi się i nie odleciała.
 Pokonałem korytarz szybkim krokiem, kiwając jednocześnie głową w kierunku Sucrette, która machała mi przepychając się właśnie z Alexy'm. Uśmiechnąłem się serdecznie do dziewczyny - najwidoczniej istnieją jeszcze kulturalne i wesołe osoby. Gdybym miał więcej czasu, z wielką chęcią przyłączyłbym się do paczki Su, lecz obowiązki odbierały mi całą przyjemność ze szkolnego życia.
 Kiedy otworzyłem drzwi do biblioteki, prędko zdałem sobie sprawę, jak bardzo uwielbiam to miejsce: zapach strych książek, ta wszechogarniająca cisza, której nie mógł zmącić nawet krzyk nauczyciela... czy może istnieć coś cenniejszego?
 Otwierałem właśnie ksero-kopiarkę, która zaświszczała cicho przy uruchomieniu, kiedy zauważyłem ruch pomiędzy regałami - normalnie bym się tym nie przejął, ale w bibliotece nie było opiekuna, który wypożyczał by książki, a poza mną i nauczycielami bez opieki nauczyciela wstęp do biblioteki był zabroniony. Ściągając brwi okrążyłem półki tak, aby zaskoczyć osobę, która przeczesywała właśnie dział z romansami.
 Osobą, którą dostrzegłem, okazała się być Itami - dziewczyna pisała coś, opierając się o drewnianą naręcz. Wydawała się być tak pochłonięta swoją książką, że nawet nie zauważyła mnie, podchodzącego do niej od tyłu. Przekrzywiając głowę, zajrzałem jej przez ramię;
 
" Spoglądając w jego oczy, czułam narastający w sercu niepokój - emocje, które szamotały się w głębi mej duszy, zdawały się być nieokiełznanym wirem, który zamykał mnie w celi jego magnetycznego spojrzenia. Byłam więźniem własnego umysłu, jednocześnie kochając go i nienawidząc. Jednak zarówno on, jak i ja wiedziałam, że pragnę go całym ciałem, i całym swym wnętrzem. Zadrżałam w momencie, gdy jego wilgotne usta musnęły mój policzek "
 
- Piękne słowa - przyznałem z zachwytem, nie mogąc oprzeć się wrażeniu, jakie wywołał na mnie fragment opowiadania pisanego przez Kurumi - widzę, że talent i temperament idą ze sobą w parze.
 Itami odskoczyła niczym oparzona.
 
< Itami? :3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz