wtorek, 19 maja 2015

Od Christophera

Westchnąłem.
- France… Uspokój się. To tylko szkoła. - mruknąłem w stronę siostry, która od wyjścia z mieszkania, kupionego nam przez rodziców, nie zamykała ust.
- Tylko? Ha! - zachichotała - AŻ szkoła, Chris! Tylko pomyśl ile tam będzie obiektów do obserwacji!
Zignorowałem ten komentarz, idąc dalej przed siebie.
- Powinnaś się z kimś zaprzyjaźnić. - powiedziałem, a France posłała mi zdumione spojrzenie.
- Że co proszę..? - spytała
- Nie przypominam sobie, żebyś miała problemy ze słuchem. - odparłem i mojej siostrzyczce drgnęła warga.
- A ja nie przypominam sobie, żeby obchodziły cię moje stosunki z innymi ludźmi. - fuknęła, fałszując obrażoną minkę.
Wzruszyłem ramionami.
- Zrobisz, jak chcesz.
Resztę drogi do szkoły przeszliśmy w ciszy.
Było przyjemnie ciepło, a łagodny wiatr lekko wzburzał nasze włosy.
Lubię lato… ale marzę o śniegu.
Kiedy dobiegł mnie gwar rozmów, zorientowałem się, że dotarliśmy przed szkołę.
Odwróciłem się do France. Nigdzie jej jednak nie było.
Westchnąłem. Mam nadzieję, że mnie posłucha.
Ruszyłem przed siebie wolnym krokiem, wzrokiem chłonąc otoczenie.
Niedaleko zauważyłem grupkę uczniów, rozmawiających o czymś z entuzjazmem. Ciekawe, co ich tak podekscytowało..?
Miałem ochotę do nich podejść, ale martwiło mnie, że France jest poza zasięgiem mojego wzroku. Zdecydowałem więc jej poszukać i upewnić się, że nie narobi sobie wrogów.
Nie przeszedłem jednak kilku kroków, gdy usłyszałem za sobą chrząknięcie wyraźnie żądające uwagi.
Spojrzałem przez ramię i zobaczyłem…

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz