wtorek, 19 maja 2015

Od Makoto - C.D Historii France

- Haru! Haru, zaczekaj! - krzyczałem stojąc u brzegu basenu. Haruka Nanase, mój najlepszy przyjaciel, właśnie wskakiwał do niekrytego basenu, w którym woda zapewne nadal lodowata, wydała z siebie donośne pluśnięcie. Ramiona Haruki z wielką swobodą przecinała taflę błękitnej wody. Jego czarne włosy układały się falami, drgając za każdym razem kiedy jego głowa wyłaniała się spod powierzchni.
 Westchnąłem po raz kolejny, załamując ręce. Mimo, iż Nanase ryzykował swoje własne zdrowie, nie mogłem gniewać się na przyjaciela; w wodzie wyglądał tak pięknie...
- Haruśek pływa tak pięknie! - głos Nagisy rozlegający się tuż za moim uchem sprawił, że podskoczyłem wystraszony.
- Nagisa! Czy ty naprawdę chcesz, abym w końcu dostał zawału? - parsknąłem obracając się przodem do blondyna.
- No jasne, że nie. Ale widzę jak patrzysz na ciało Haru. W twoich oczach widać jak cenisz sobie jego piękno. - przez chwilę w błyszczących oczach chłopca widać było, jak w głębi serca jest dojrzały i elokwentny - ale niczym się nie martw! Kiedy ty płyniesz, to żadna dziewczyna nie może oderwać od ciebie wzroku, no mówię ci to! - i... czar prysł. Uśmiechnąłem się po raz kolejny.
- Eh, mnie jest tu zimno. Idę po ręczniki - machnąłem ręką do Nagisy i skierowałem się w stronę szatni, jednak kiedy zajrzałem do mojej szafki, zdałem sobie sprawę, że mojej torby nie ma tam gdzie być powinna.
 O... uderzyłem się otwartą dłonią w czoło. Biegnąc za przyjaciółmi, całkowicie zapomniałem zebrać swoich rzeczy spod drzewa na dziedzińcu. Naciągnąłem szybko spodnie, zapiąłem pasek i nie martwiąc się zapinaniem guzików, zarzuciłem białą koszulę na ramiona. Z butami na szczęście, poszło mi dużo prędzej i już po chwili pędziłem przez kamienisty chodnik.
 Z ulgą stwierdziłem, że moja torba nadal znajduje się na swoim miejscu, pod rozłożystym klonem. Wydychając z radością powietrze, schyliłem się pod pniem i uniosłem ramiączko czerwonego pakunku. Kiedy się podnosiłem, mimochodem spojrzałem w górę, dostrzegając tuż nad głową, przykucająca na gałęzi postać.
- Ej! Co ty tam robisz!? - krzyknąłem w trosce o bezpieczeństwo dziewczyny. Ta jednak, zamiast łagodnie opuścić się na dół, poskoczyła, zachwiała się i opadła głową w dół, tak, że jej nos znajdował się zaledwie kilka centymetrów od mojego. Czerwone okulary zsunęły się jej z twarzy i poleciały w dół, szybko jednak wyciągnąłem ręce i złapałem je, gdy ze świstem mijały moją klatkę piersiową.
 Rumieniąc się nieco, uśmiechnąłem się łagodnie.
- Może pomóc ci zejść? Taka pozycja na pewno nie jest komfortowa! - posłałem dziewczynie delikatny uśmieszek.
 
< France? :3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz