środa, 20 maja 2015

Od Nagisy - C.D Historii Makoto

- Skoro lekcje się już skończyły… - wymamrotałem spoglądając na przechodniów – Mamy pewność, że Haru-chan nie jest w szkole!
Przerzuciłem wzrok na niebo wymachując rękoma.
- Racja – przytakną
- A… - nie kończąc zdania, przypomniałem sobie o walizach – Chwileczkę
Podbiegłem w ich stronę po czym złapałem za małe, gumowe rączki.
- A skoro nie jest w szkole, to może robić co mu się podoba! Racja?
Odwracając się w stronę Mako-chana ujrzałem na jego twarzy drobny, lecz wyraźny uśmiech. Lekko schylił głowę, po czym uniósł w jej kierunku dłoń. Cichym głosem zaczął się śmiać. Bez zbędnych kwestii kontynuowałem przemowę.
- A gdyby miałby coś do wyboru, to wybrał by wodę – błysnąłem oczami – Tak! Zapytamy się ludzi, czy w mieście jest jakiś basen! Na pewno ktoś będzie wiedział! A jak nie będzie… To w końcu są jeszcze plaże! Mnóstwo plaż! Słońce świeci, niebo czyste, ja to bym z pewnością poszedł na plaże! Mówię ci!
Lekko uderzyłem pięścią w lewą dłoń robiąc przy tym zachwyconą minę.
- Mamy już plan! – mówiłem jednym ciągiem, nie dając dojść do głosu przyjacielowi – To jak?
Wyglądało na to, że Mako miał coś do powiedzenia, rzecz jasna, było we mnie za dużo energii, aby do tego dopuścić.
- Tak! Ale… czekają na ciebie rodzice. To może wieczorem?! Zadzwonisz do mnie kiedy będziesz gotowy. Siedzę w domu, bo muszę rozpakować wszystkie rzeczy. Ale spokojnie, wyrobie się! Poszukamy Haru-chana, a potem tylko z górki! To ja już biegnę, aby mieć więcej czasu!
Wypowiedziałem ostatnie słowa, po czym co raz szybszym krokiem oddalałem się od Makoty.
- Tylko nie zapomnij zadzwonić! – krzyknąłem roześmianym głosem
***
-*No dalej* - westchnąłem w myślach wbijając wzrok w różowy telefon. Wpatrywałem się w niego przez kolejne parę sekund poczym obudził mnie łagodny głos mamy.
- Nagisa? Jak sobie radzisz? Może ci pomóc?
- Nie ma potrzeby! Już kończę! – odpowiedziałem głośnym głosem
Ustawiłem wszystkie rzeczy w najlepszym porządku, a następnie stanąłem na środku pokoju. Odwracałem kilka razy oczy starając się wypatrzeć najmniejsze szczegóły. W końcu coś mnie ugryzło. Coś tu nie pasuje… Wszystko w jak najlepszym składzie, a jednak. Skrzywiłem wzrok.
- *Może to coś pomoże* - rozmyślałem siadając obok dwóch walizek.
Zacząłem doszukiwać się czegoś co było starannie schowane, aby podczas podróży nic się nie stało. Otworzyłem największy zamek. Wyjąłem z niego płaskie nieco dłuższe pudełko, po czym delikatną dłonią wysunąłem z niego błękitno fioletową ramkę na zdjęcia. Zacząłem doszukiwać się także zdjęcia. Niestety… nie było po nim śladu, a przez moje ciało przeszły ciarki. *Gdzie one jest?!* Ponownie przeglądałem wszystko co możliwe. No cóż… bywa i tak. Pół biedy, dobrze, że przynajmniej ramka się zachowała. Rozczarowany podniosłem się z ziemi, po czym powędrowałem w stronę komody. Ułożyłem na nią pustą ramkę z nadzieją, iż kiedyś to się zmieni. Moje rozmyślanie przerwał raptowny dzwonek telefonu. Rzuciłem się na lóżko jak szalony, podbijając przy tym telefon, który uderzył w moje udo. Łapczywie za niego chwyciłem, a następnie odebrałem.
-*Nagisa?* - Usłyszałem łagodny głos Makoty
- Yeh! Gotowy? – krzyknąłem energicznie
-*Mhm, mam do ciebie zajść, czy może gdzieś się spotkamy?* - zapytał
-… Sam po ciebie zajdę Mako-chan! Spokojna głowa, a ja już będę zaraz na miejscu! – zaśmiałem się po czym szybko rozłączyłem słuchawkę
Czym prędzej zbiegłem po schodach ( rzecz jasna ledwo po nich nie spadając ). Złapałem za niebiesko biała bluzę, dodałem szybkie *Na razie* dla rodziców, aż w końcu złapałem za klamkę. Otworzyłem raptownie drzwi, a z tego wszystkiego wpadłem na pewna osobę…
- Nagisa! – usłyszałem burzliwy głos
- Wybacz! – złapałem się za czuprynę, po czym szybko podniosłem wszystkie torby. Była to jedna z moich starszych sióstr. Kiedy wszystko było w jak najlepszym porządku… Usłyszałem rozkaz, a może nawet prośbę.
- Zanieś to szybko do domu – westchnęła
Bez zbędnych słów szybko złapałem za przedmioty, a następnie wbiegłem do kuchni. Ułożyłem je przy blacie i w końcu mogłem pobiec w wyznaczoną sobie trasę.
***
Będąc przy drzwiach przyjaciela zapukałem parę razy czekając na odpowiedz.
- Tu Nagisa! – Wypowiedziałem dość głośne, serdeczne słowa

< Makoto? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz