Przez chwilę stałam trzymając psa za obrożę. Myślałam, że mogę on, chociaż TROCHĘ mnie lubi. Heh, i co teraz? Chyba nie będę smutna z powodu jakiegoś gnoja, który lubi się rządzić. Myśli sobie, że jestem miękka. Najgorsze jest to, że muszę siedzieć z tym pozerem jeszcze 3 lekcje. No ładnie. Ja chyba ucieknę przez okno, czy co. (Oczywiście, to był sarkazm). Jedno jest pewne: Stracił u mnie zaufanie i szacunek. Zadzwonił dzwonek, a ja szybko wzięłam psa za obrożę i pobiegłam do swojej szafki. Wzięłam klucze, które upadły na podłogę. Baro podniósł je, i podał mi.
-Bobry piesek-szepnęłam.-Wskakuj. Tylko nie zjedź moich kanapek!-zaśmiałam się cicho.
Pies posłusznie wskoczył do szafki i ziewnął.
-Jesteś głodny? To proszę, możesz zjeść mojego batona zbożowego- szepnęłam.
Kiedy akurat zamknęłam szafkę, obok mnie przeszła Pani Dyrektor. Schowałam się między szafkami. Akurat między szafkami chował się... Castiel...
-*Jeszcze czego, dobry Boże?!*-pomyślałam
-Bobry piesek-szepnęłam.-Wskakuj. Tylko nie zjedź moich kanapek!-zaśmiałam się cicho.
Pies posłusznie wskoczył do szafki i ziewnął.
-Jesteś głodny? To proszę, możesz zjeść mojego batona zbożowego- szepnęłam.
Kiedy akurat zamknęłam szafkę, obok mnie przeszła Pani Dyrektor. Schowałam się między szafkami. Akurat między szafkami chował się... Castiel...
-*Jeszcze czego, dobry Boże?!*-pomyślałam
<Castiel? Akurat na cb wpadłam xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz