Uważnie lustrując twarze trzech dziewcząt siedzących na krzesłach przed moim biurkiem, dostrzegałem emocje inne od tych, których można by się spodziewać po bójce, w której ucierpiała osoba.
Itami Kurushimi, uczennica, która bez wątpienia odgrywała jedną z głównych ról w tym korytarzowym przedstawieniu, siedziała teraz naprzeciwko mnie z iście pokerową twarzą. Ręce trzymała złożone na kolanach w dość dostojny sposób, a mimo wyprostowanych pleców, jej ramiona poruszały się ze swego rodzaju odprężeniem, co oznaczało, iż mimo zaistniałej sytuacji, dziewczyna czuła się pewna swych racji. Gdyby drugą osobą nie była moja siostra, pochwalałbym taką postawę.
Amber, siedząc na środkowym krześle co chwila trzepotała rzęsami w moją stronę, wystukując palcami znany sobie rytm na złożonych kolanach. W momencie, gdy przerzucała złoty kosmyk przez ramie, bransoletki na jej prawej dłoni zaklaskały, uderzając o siebie. W jej jasnoniebieskich, porażających oczach kryła się nieprzemijalna duma, którą szczyciła się moja siostra. Brak jakiejkolwiek skruchy z jej strony jasno oznaczał kłopoty, z którymi ja będę musiał się uporać - zarówno w szkole, jak i w domu.
Rosalya natomiast, białowłose dziewczę, że szlachetnie urodzonej rodziny, dziś siedziała lekko przykurczona wspierając krwawiący policzek dłonią, w której zaciśnięty tkwił nasączony wacik. Mimo wykrzywionych ust, zaczerwienionej twarzy, przygarbionej postawie i nieco smutnych oczu, promieniała od niej hrabska dostojność.
Wyprostowałem się z westchnieniem, cóż, pomyślałem, podboje czas zacząć...
- Oczekuję wyjaśnień od was wszystkich. Naprawdę, nie oczekujcie, że wszystko pójdzie w zapomnienie, bo pobicie to już ważne wykroczenie. - zacząłem spokojnie, po czym rozłożyłem ręce w stronę Itami, dając jej znak, aby zaczęła opowiadać.
- Nie ukrywam, że uderzyłam Amber. A raczej, popchnęłam ją, ulegając prowokacji. Oczywiście, ona mi oddała.
- Prowokacji!? - krzyknęła moja siostra udając oburzenie. Być może nadal myśli, że uda jej się nabrać mnie na te tandetne sztuczki. - A co takiego niby ci zrobiłam?
- Zaczęłaś mnie wyzywać, nabijać się ze mnie i z Violetty. - mruknęła Itami ze złością
- Z tego fioletowego dziwadła? Dziwisz mi się!? Trzymasz z jakąś bojaźliwą lalunią? - Amber zachwiała się na krześle, posyłając mi kolejne ze znaczących spojrzeń.
- Sama się przyznała! Nathaniel, chyba sam widzisz, że ona zaczęła! - fakt zauważony przez Kurumi był słuszny; wiedziałem, że Amber wszczęła bójkę.
- Dobrze, ale wyzwisko nie jest powodem ku pchaniu? - spojrzałem na dziewczynę z lekkim uśmiechem.
- Nie zrobiłam nic aż tak złego. Popchnęłam ją, a ona rzuciła się na mnie.
- Nie jestem jakimś zwierzęciem, żeby się na kogoś ,,rzucać'' - parsknęła moja siostra, patrząc na siedzącą po swojej prawej Kurumi, wzrokiem lodowatym i groźnym - to chyba nic dziwnego, że zaczęłam się bronić? Nie jestem tą twoją lawendową papuzią, która zapewne zwiałaby na drugi koniec szkoły!
- Amber! - krzyknąłem podnosząc się z krzesła - pohamuj to słownictwo, inaczej obrócę je przeciwko tobie. - siostra wykrzywiła usta, i już zamierzała coś powiedzieć, lecz uciszyłem ją gestem dłoni - Rosa, dobrze się czujesz?
Reakcja nieco przygaszonej dziewczyny była natychmiastowa, wyprostowała się i wbijając we mnie zaskoczone spojrzenie parsknęła:
- Tak, jasne. W sumie, to byłam przypadkową ofiarą. Kiedy Amber odskoczyła do tyłu przez przypadek popchnęła mnie na doniczkę. Nie zdołałam złapać równowagi i wywaliłam się, ocierając twarzą o kant donicy. - skinęła głową w kierunku Amber, która najwidoczniej ucieszyła się z takiej odpowiedzi. Nie miałem podstaw ku temu, aby wierzyć, iż było to kwestia przypadku - Rosalya słynęła z niezaprzeczalnej szczerości. Poza tym, jestem pewien, że gdyby Amber zrobiła jej coś celowo, dziewczyna sama by się obroniła.
Z piersi Itami wyrwało się głębokie westchnienie, które dało mi wystarczający pretekst, aby zakończyć to zebranie.
- Cóż, wszyscy jesteśmy zmęczeni, a uwierzcie mi, użeranie się ze wszystkimi papierami to nie jest łatwa sprawa. Jako, iż Rosa nie wniosła oskarżenia ku waszej dwójce, zakończę to tylko przestrogą; Amber, nie wolno ci nabijać się z nikogo, kto na to nie zasługuje, a tak się składa, że zarówno Violetta jak i Itami nic ci nie zrobiły, więc proszę, abyś rozważniej dobierała słowa. Natomiast ty... - kiwnąłem głową na Kurumi - proszę, nie bądź taka nerwowa. To tylko błahe złośliwości, nie reaguj tak pochopnie, bo następnym razem odbije się to na tobie. - to powiedziawszy, usiadłem na krześle i łapiąc teczkę w dłoń, dodałem jeszcze:
- Idźcie na lekcje, tym razem ominą was konsekwencje w postaci punktów czy nawet nagan. Nie złożę wniosku u dyrekcji, więc możecie iść.
Wszystkie dziewczyny pośpiesznie skinęły głowami i podnosząc się, opuszczały mój gabinet gęsiego. Itami, stojąc na końcu, zatrzymała się jeszcze przy drzwiach. Akurat w tym momencie wybił dzwonek na przerwę, więc nie było najmniejszego sensu kierowania się do klas. Dziewczyna obróciła się i postawiła szeroki krok w moją stronę.
< Itami? Take to wypadky xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz