środa, 20 maja 2015

Od Makoto - C.D Historii Nagisy

Odrzuciłem na bok ubrania, które właśnie składałem i otwierając z impetem drzwi zbiegłem na dół po schodach i łapiąc kurtkę z wieszaka, napatoczyłem się jeszcze na Ren i Ran.
- Starszy braciszku, gdzie się wybierasz? - zapytali chórem, uśmiechnąłem się ponownie i zapinając zamek rzuciłem:
- Nagisa też tutaj przyjechał, razem jedziemy do Haru. - odparłem na tyle głośno, aby krzątająca się po kuchni mama również znała przyczynę mojej wieczornej wędrówki. To powiedziawszy uściskałem szybko młodsze rodzeństwo i wybiegłem na powitanie stojącemu na placu Nagisie.
- Mako-chan! Jak dobrze cię widzieć! - blond włosy chłopak podbiegł do mnie i obejmując mnie w pasie, spojrzał na mnie z lekko przymrużonymi oczami.
- Masz namiary na Haruśka?
Kiedy pokiwałem przecząco głową, Nagisa-chan odepchnął się ode mnie delikatnie, przykucnął na nogach i szepcząc coś, zbliżył do najbliższego krzaczka, po czym przyklęknął i wyglądając zza liści wbił wzrok w ulicę.
- Więc to taka gra! Haru-chan jest złotą monetą ukrytą gdzieś w głębi miasta, a ty i ja to dwóch super-dzielnych ninja, którzy muszą ją odnaleźć. Masz jakieś stroje maskujące? - obrócił się w moją stronę a w jego oczach zalśniła najczystsza powaga, rodem z nagisowego serialu. Zaśmiałem się i przez kilkanaście minut, nie mogłem oderwać wzroku od buszującego między tujami Nagisy. W końcu podszedłem do niego, złapałem delikatnie za ramię i ciągnąc, udającego szpiega chłopaka przeszedłem przez otwartą furtkę.
 Zapowiadała się naprawdę komiczna podróż.
 
*****
 
- Nigdy nie znajdziemy Haruki! - Nagisa usiadł ciężko na piasku i wbijając piasek w połyskujące w świetle zachodu drobiny.
- Jeśli nie znajdziemy go dziś, zobaczymy go jutro w szkole - poprawiłem go, rozglądając się po wydmach dookoła. Przez chwilę wydawało mi się, że dostrzegłem jakąś postać, ale szybko zwróciłem uwagę na jęczącego chłopca.
- Ale to już nie będzie to samo! Co za beznadzieja... - parsknął i wyrzucił garść piachu za siebie.
Po raz kolejny spojrzałem w kierunku wydm, i po raz kolejny doznałem wrażenia, że na piaszczystym szczycie stoi jakaś postać, wpatrująca się w ciemny ocean.
- Możemy coś sprawdzić? Chyba nie szliśmy jeszcze w kierunku... - zacząłem niepewnie, kiedy wzrok Nagisy spoczął na tamtejszych wzgórkach.
- Co to za koleś wpatrujący się horyzont? - zdziwił się i przez chwilę jego twarz nabrała poważnego wyrazu, głęboko zastanawiałem się, nad czym myśli Nagisa.
W jednej sekundzie jego oczy rozbłysnęły, chłopak podniósł się z prędkością światła i wyskakując na mnie krzyknął: - To Haru-chan!!!
I zaczął wspinać się pod górę, a ja, nie wierząc w te słowa dopomogłem mu we wdrapywaniu się na usypujący się spod nóg piach.
- Haruka! Haru! - Nagisa krzyczał coraz głośniej, a kiedy biegliśmy po nierównej powierzchni jednocześnie spostrzegłem dwie rzeczy; w momencie, gdy głowa stojącej dotychczas nieruchomo postaci skierowała się w naszą stronę, a ja dostrzegłem błysk szafirowych oczu, z przeciwnej strony wyłoniła się postać w białym stroju, z czarną torbą na ramię i tym powalającym uśmiechem pełnym białych, ostrych zębów. Zaraz... ostrych zębów!?
Nagisa wytoczył z oczu słodkie łzy radości. Postać, którą był Haruka nadal stała wbita w ziemię.
Twarz Rina była coraz bardziej wyraźna, chłopak uśmiechał się od ucha do ucha. Dopadliśmy do czarnowłosego chłopaka w tym samym momencie. Prawe ramię Hrau owinęło się na moich plecach, drugim natomiast objął Rina.
- Chłopaki! - Nagisa wbił się miedzy nas, otulając przyjaciela.
- Ja... - szept Haru dotarł do moich uszu - Rin, Mako, Nagisa... - usłyszałem, jak z jego płuc wydobywa się cichy jęk - tęskniłem za wami.
Przyciągnął nas do siebie mocniej a ja poczułem, jak po policzkach spływają mi łzy.
 
< Nagisa? Cuda niewidy *O* > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz