TEKST ZAWIERA PRZEKLEŃSTWA, KTÓRE RAŻĄ UMYSŁY MŁODYCH LUDZI.
NIE POLECA SIĘ CZYTAĆ OSOBNIKOM PONIŻEJ 12 ROKU ŻYCIA.
Zbiegłem po schodach raz po raz rozglądając się za wścibskim wzrokiem sprzątaczek czy jakiegoś nauczyciela, kiedy jednak okazało się, że parter jest bezpieczny, pociągnąłem za sobą Siri i tego ogromnego, wilko-podobnego psa. Przebiegliśmy przez korytarz i skręciliśmy za donicami w kierunku szatni. Przeskoczyłem po dwa stopnie, ale niestety, Siri, trzymając zwierzaka za obrożę nie wyrobiła na zakręcie i upadając na plecy zsunęła się z trzech stopni.
- Cholera! - syknąłem, zawróciłem po dziewczynę i nagłym gestem poderwałem ją do góry, czarny pies warknął. - Cicho siedź, to przez ciebie mamy problem. Sasha, wszystko gra?
- Trochę bolą mnie plecy... ale to nic, ruszajmy dalej. - kiwnąłem głową i wychyliłem się zza drzwi szatni. Uważnie lustrując pomieszczenie starałem się dostrzec w słabym świetle woźnego. Przywołałem dziewczynę gestem dłoni i wciągnąłem ją między szafki.
- Chyba czysto - potwierdziłem i zacząłem macać kieszenie spodni w poszukiwaniu kluczy, wystraszyłem się, czując ich nie ma ich we wnętrzu moich spodni. Wpakowałem ręce do kieszeni bluzy i z ulgą stwierdziłem, że niewielki pąk znajduje się w jej środku. Nastawiłem ucha dla upewnienia i łapiąc Siri za ramię przebiegłem do następnego rządu, ukucnąłem przed nr.152.
- Masz szczęście, że mam tylko kurtkę. - z ledwością otworzyłem drzwiczki i pomogłem Siri zamknąć tam psa.
- Nie udusi się? - zapytała z przejęciem
- Jak ma się udusić? Przecież widzisz, że są otworki! - warknąłem zirytowany głupim pytaniem dziewczyny. - Spieprzamy stąd, jak nas przyłapią, to mamy przesrane, rozumiesz?
- Nie klnij tak... Cast, spokojnie - wstając, poczułem jak coś z delikatnością spoczywa na moim ramieniu. Z wściekłością odrzuciłem jej rękę, a w sekundzie, gdy przyszło mi spojrzeć w wystraszone oczy dziewczyny, zrozumiałem, iż jej chęci były dobre. Nie miałem czasu na dżentelmeńskie ceregiele, ująłem jej rękę i wybiegłem po schodach na parter.
Niestety, w momencie, gdy ja dopadłem do schodów, usłyszałem jak Sasha jęczy cicho, poślizgując się na rozwiązanej sznurówce od buta, i lecąc na twarz na ziemię. Wyskoczyłem w jej kierunku, chcąc złapać dziewczynę. Udało mi się pochwycić ją w pasie, w sekundę przed tym, jak zza moich pleców dobiegł głos nauczycielki:
- Dzieciaki, co wy tu u licha robicie?! - była to Ms. Brown... całe szczęście, że to ona.
- Pani Brown! - starałem się utrzymać nieco zmartwiony ton - Sasha poczuła się źle, więc udaliśmy się do higienistki...
- Higienistka urzęduje na drugim piętrze Castiel.
- Wiem o tym doskonale, pomyliliśmy się. - podciągnąłem Siri do góry, łapiąc ją pod ramię.
- Dobrze, udam, że ten jeden raz tego nie zauważyłam, a teraz pędem na lekcje! - pouczyła nas, po czym skierowała się w kierunku pokoju nauczycielskiego.
W szybkim tempie zaciągnąłem nową koleżankę na pierwsze piętro, lecz zatrzymałem się przed wejściem do Sali.
- Nie licz, że jeszcze raz ci pomogę - burknąłem nieźle rozdrażniony, i z impetem otworzyłem drzwi, wpadając wprost na niemiecki - szykuj się na pompki - szepnąłem jeszcze.
< Siri? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz