- Oh... - spojrzałem na dziewczynę lekko mrużąc oczy. Tok myślenia takich osób niezwykle mnie zadziwiał, z jednej strony zachowują się jakby chciały się ciebie od razu pozbyć, a jednak ich intrygująca osoba przykuwa cię nieświadomie do nowopoznanego obiektu - dzięki za zrozumienie.
Poprawiła tylko zsuwające się z nosa okulary i kierując się pełnym gracji krokiem, zniknęła gdzieś w odmętach szkolnego budynku. Ja natomiast, zbyt zajęty rozpychaniem się przez uczniów starszych klas aby zastanawiać się nad atutami niektórych licealistek.
Korzystając więc z możliwości powrotu do przyjaciół, szybko dopadłem do basenowej szatni i rzucając tam odzyskaną torbę, spodnie i koszulkę ponownie naciągnąłem na głowę czepek i z gogglami w ręku skierowałem się na tor.
Nagisa kończył właśnie swoją długość, kiedy spostrzegłszy mnie, wyskoczył z wody i pędząc po białych kafelkach skoczył w moją stronę.
- Mako-chan! Gdzie byłeś przez tyle czasu? - wypowiedział te słowa jednym tchem i rzucając mi zmartwione spojrzenie, wpatrywał się tak we mnie przez dłuższą chwilę
- Kiedy szukałem torby, poznałem pewną dziewczynę, która czaiła się na drzewie. - rzuciłem mimochodem
- Jakaś kobieta kot?
- Może nie do końca... ale opanowała kocie ruchy. Chyba jednak nie widzi najlepiej bez okularów. - zaakcentowałem łagodnie, chcąc przywrócić zabawny klimat.
- Haha! Co za porównanie! - Nagisa śmiał się przez kilka chwil, po czym udało nam się nakłonić Haru do wyjścia z wody, wzięcia szybkiego prysznica i podążenia na lekcje, na które i tak byliśmy już spóźnieni. Niespecjalnie przepadałem za tutejszymi wychowawcami, ale cóż... ciała pedagogicznego się nie wybiera, prawda?
Kiedy wpadliśmy na lekcje, nie zdążyłem nawet pozapinać koszuli, przez co napotkał mnie krytyczny wzrok Ms. Goiver:
- Tachibana Makoto! Proszę w tej chwili doprowadzić się do porządku! A pozostali? W tej chwili siadać na miejsca! - jej mechaniczny głos, zdawał się być rozkazem wnoszonym z lekką nutą przesady, niepodważalnego autorytetu, który kobieta chciała stanowić. Skinąwszy lekko głową, pośpiesznie skierowałem się do ławki, jednocześnie zapinając guziki i gładząc rękawy. Kiedy zasiadłem w pierwszej ławce pod ścianą, wyjmując książki i rozpisując na brzegu zeszytu czarny długopis, spostrzegłem jak Haru siada z przygotowanym do lekcji Rinem, który właśnie trącał siadającego chłopaka. Nagisa natomiast, bujał się na krześle w środkowym rzędzie, zagryzając lekko trzon ołówka, którym najwidoczniej rysował.
- Przepraszam... mogę pożyczyć gumkę? - z zamyślenia wyrwał mnie spokojny, chłopięcy głos dochodzący z mojej prawej. Dopiero teraz zorientowałem się, że ławka, którą dotychczas zajmowałem tylko ja, dzielona jest teraz przez szczupłego licealistę w czarnych okularach i łagodnych, pociągniętych rysach twarzy. Teraz uśmiechał się łagodnie, wskazując na biały, owalny kształt w mojej prawej dłoni.
- Oh, oczywiście! - odparłem po krótkim rozeznaniu w sytuacji. Wręczywszy chłopakowi przedmiot, starałem jak najbardziej skupić się na lekcji. W momencie, gdy przerysowywałem sześciokąt stanowiący podstawę graniastosłupa prostego, poczułem czyjś wzrok na plecach. Rzuciwszy przez ramie szybkie spojrzenie, spostrzegłem, iż to France przypatruje mi się przez chwilę.
< France? Teraz ja mogę Cię tylko przeprosić, ze tyle to trwało :C >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz